Dzisiaj jest niedziela, 14.08.22, imieniny: Alfreda, Atanazji

Wiedzieć więcej

Uwaga: zły Troll!

Autor: Ewa Inn, data dodania: 23-08-2009 Uwaga: zły Troll!

Dziś do Internetu dostęp ma praktycznie każdy. Przyczyny, dla których ludzie goszczą na forach lub czatach są nie do zliczenia. Wypada mieć nadzieję, że najczęściej jest to chęć porozmawiania z innymi internautami, wyrażenia swoich opinii lub beztroskiej zabawy za pomocą słowa pisanego.


Problem jednak w tym, że nie każdego bawi to samo. Jednym sprawia przyjemność kulturalna zabawa przy zachowaniu wszelkich zasad obowiązujących w wirtualnej rzeczywistości, inni rozkoszują się jednak terroryzowaniem otoczenia.

Kiedyś dostęp do Internetu miała garstka ludzi. W tej małej, zamkniętej społeczności respektowanie kanonów przyzwoitego zachowania było czymś naturalnym i oczywistym. Dziś wydaje się, że coraz więcej internautów nie wie lub nie chce wiedzieć o istnieniu Netykiety, czyli zbioru zasad obowiązujących w Internecie, której jednym z najpoważniejszych pogwałceń jest internetowa kłótnia. Coraz więcej osób czuje się w Necie jak ryba w wodzie, a zdając sobie sprawę z anonimowości i bezkarności, jest przekonana, że może pozwolić sobie na każde zachowanie, nawet a może zwłaszcza na takie, które w świecie realnym byłoby niemożliwe.

Czat dla wszystkich

Dzieciak całe popołudnie spędza samotnie w domu. Obejrzał już jakiś film, przerzucił niedbale kilka stron komiksu, zastrzelił tuzin zbirów w grze komputerowej i zabrakło już pomysłów na zabawę. Olśniło go jednak -  pod prowokującym nickiem wpada na czat pełny jego rówieśników i zaczyna "jazdę".

Podchmielony klient pubu, któremu uciekł właśnie autobus, stoi na przystanku i marznie. Zauważa kafejkę internetową, do której wchodzi, aby poczekać na kolejny autobus. Zasiada przed komputerem i zastanawia się czym wypełnić wykupione pół godziny. No tak! Czat to miejsce, gdzie coś się dzieje! Cóż za przyjemność dokuczać ludziom przez całe trzydzieści minut za jedyne dwa złote. Oczywiście im styl wypowiedzi bardziej rynsztokowy, tym zabawa przedniejsza.

Rozgoryczona dziewczyna płacze przy komputerze, bo właśnie przeczytała list od chłopaka, w którym napisał, że rzuca ją dla innej. Po przeanalizowaniu sytuacji, rozpacz przeradza się w złość. Kogoś trzeba ukarać! Kogo? Na czacie jest tyle kobiet, a to przecież one są winne odejścia jej chłopaka. Po chwili jest już zalogowana w jakimś pokoju tematycznym dla kobiet i z rozkoszą pastwi się nad każdym żeńskim nickiem.

Nie ma co się oszukiwać, że powyższe przykłady są największym koszmarem czatowego życia towarzyskiego. Tacy ludzie są jedynie niczym komary brzęczące nad uchem. Przylatują znikąd, ukąszą i  znikają usatysfakcjonowane. O wiele groźniejszą zmorą są wyspecjalizowani w sianiu fermentu, wyrachowani, podstępni, natarczywi i nieustępliwi czatowi adwersarze. Na czacie są najczęściej stałymi bywalcami, logującymi się pod tym samym nickiem, który po czasie staje się rozpoznawalną marką, niosącą ze sobą swoisty styl, poziom i sławę, na którą przecież ciężko zapracowali.

Co bystrzejszy osobnik potrafi owinąć sobie wokół palca część "wielbicieli", którzy zafascynowani jego nietuzinkowością,  starają mu się ze wszech miar przypodobać, wielbią go, wspierają  i chronią przed  atakami opozycji. W taki oto sposób zgrana dotąd grupa użytkowników dzieli się na dwa skłócone obozy, a beztroska zabawa przeradza się w wojnę, która czasem wręcz (o zgrozo!) wykraczać poza wirtualny świat. Na pocieszenie można by rzecz, że Internet nierychliwy ale sprawiedliwy, a co za tym idzie panowaniu nawet najbardziej wytrwałych speców od obrzydzania zabawy w Necie również przychodzi kiedyś kres.

Trolling czyli jak zajść internautom za skórę

Przesyłanie obraźliwych, wrogich lub kontrowersyjnych wiadomości w Internecie w celu wzniecenia kłótni, doczekało się swojej nazwy. Trolling to właśnie określenie zachowania osób, które prowokują dyskusję, doprowadzając do szumu wokół swojej osoby. Troll nigdy nie przyznaje się do winy, uporczywie udowadnia, że jedynie on ma rację, obrzuca obelgami tych, którzy wykazali jego błędy, wytacza argumenty nie związane z tematem dyskusji (wiek rozmówcy, wygląd, płeć, popełniane błędy ortograficzne, czy choćby literówki ), a przy tym często przedstawia siebie jako ofiarę, przeciwko której wszyscy (nie wiedzieć czemu) sprzysięgli się, łącznie z administratorami serwisów, których interwencje w mniemaniu trolla są przejawem stronniczości i dyskryminacji.

Nie należy więc dziwić się, że takie osoby zostały przyrównane do znanych nam z literatury, czy też gier komputerowych trolli, które najczęściej są przedstawiane jako brutalne, tępe, gruboskórne, obleśne stworzenia, a to trudniące się rozbójnictwem, a to urządzające zasadzki, żywiąc się podobnymi gatunkami, a to znów służące jako bestie bojowe rozbijające szyk wroga.

Kopanie się z koniem 

Lubimy brać udział w dyskusjach. Często są porywające i chociaż rzadko dochodzimy w nich do kompromisów, to jednak czasem pozwalają nam spojrzeć na dany problem z nowej perspektywy. Każdy wytrawny internauta z dobrze poukładanymi klepkami w głowie, właśnie takich relacji w sieci by sobie życzył. Ważne jest, aby rozróżniać konstruktywną dyskusję z zachowaniem ogólnie przyjętych norm, która zawsze w jakimś stopniu rozwija nas intelektualnie, a ponadto pozwala w tym anonimowym świecie tworzyć przyjazne relacje międzyludzkie, od rynsztokowej burdy, w której udział  wzbudza wyłącznie negatywne emocje, pozostawiając po sobie niesmak. A kiedy czasem będziemy zastanawiać się, czy aby nie warto spróbować utrzeć nosa jakiemuś pieniaczowi, przypomnijmy sobie pewne przysłowie:

Nigdy nie kłóć się z Idiotą - najpierw zniży Cię do swojego poziomu a potem pokona doświadczeniem.

Nie dokarmiać trolli!

Ktoś może stwierdzić, że proponowana bierność wobec internetowych oszołomów jest przyzwoleniem na ich nikczemne zachowanie. Otóż nic bardziej błędnego. Na każdego trolla jest jeden, wypróbowany, skuteczny i prosty sposób. Żeby go zrozumieć, trzeba zadać sobie pytanie, czym żywi się internetowy troll? Jedyne co mu smakuje, to potrawka z  zainteresowania jego osobą, z oburzenia rozmówców, z krytyki i z obelg. Im potrawka bardziej gorąca i pikantna, tym apetyt trolla rośnie. I jakby na to nie patrzeć, to właśnie my jesteśmy dostawcami tych składników.

Najpierw spokojnie tłumaczymy trollowi oczywiste sprawy, potem podenerwowani próbujemy go ośmieszyć, w końcu doprowadzeni do ostateczności zapominamy o dobrym wychowaniu, wdając się w karczemną awanturę. A co robi w tym czasie troll? Pęcznieje z dumy! Dość, że wciągnął sporą grupę osób w tę chorą rozgrywkę, że zadrwił ze wszystkich, że osiągnął zamierzony cel,  to jeszcze zakodował sobie, iż dane miejsce jest świetnym żerowiskiem i nie omieszka w nie wrócić, kiedy tylko jego głodne ego zapragnie znów cyber-wyżerki.

Rozwiązanie jest więc oczywiste: nie dokarmiać trolla! Nic go tak nie boli i nie zniechęca do dalszej aktywności, jak ignorowanie przez obecnych rozmówców. Jest to skuteczna broń zarówno na czacie, na forum dyskusyjnym, jak i pod artykułami, gdzie mamy możliwość skomentowania przeczytanej treści. Troll powinien być dla nas prze-źro-czys-ty! Kiedy tylko zorientuje się, że jego zaczepne, agresywne, wulgarne lub obraźliwe teksty nie wywołują żadnej reakcji, znudzony lub podirytowany zniknie szybciej niż się pojawił. To działa!


separ