Dzisiaj jest niedziela, 14.08.22, imieniny: Alfreda, Atanazji

Ot, Życie

Bo we mnie jest seks

Autor: Ewa Inn, data dodania: 11-03-2010 Bo we mnie jest seks

"Bosa do mnie przyjdź i od progu bezwstydnie powiedz mi czego chcesz" śpiewa Grzegorz Markowski. Wyrażać swoje pragnienia – to nie lada umiejętność. Czy jesteśmy w jej posiadaniu? Co znaczy dla nas seks? Czy potrafimy o nim mówić? Temat, mimo że stary jak świat, to wciąż wstydliwy. Dlaczego?


Seks, współżycie płciowe, zbliżenie cielesne, miłość fizyczna, spółkowanie, igraszki kochanków - można wymieniać dziesiątki określeń na jedną czynność. Czynność starą jak ludzkość. Czynność, którą teoretycznie zna każdy człowiek. Czynność, bez której jego istnienie byłoby niemożliwe. Czynność, która nie służy tylko prokreacji. Dość że zazwyczaj jest niebywale przyjemna, to często gwarantuje jedno z najwspanialszych doznań jakie człowiekowi są dane.

Seksualność jest wrodzoną funkcją ludzkiego organizmu, nabiera różnych kształtów w zależności od naszego wieku, doświadczenia życiowego, osobowości, światopoglądu. Jest w nas, czy nam się to podoba czy nie. Skoro wszyscy mamy z tym na jakimś etapie życia do czynienia, skoro ta sfera życia jest nam tak bardzo znana i bliska, to dlaczego tak trudno nam o niej mówić? Czemu to wciąż wstydliwy temat? Począwszy od zacisza sypialni, poprzez rozmowy towarzyskie a skończywszy na debatach społecznych mniejszego i większego formatu. 

Forum internetowe - zwierciadło społecznych nastrojów 

To miejsce nie jest tak przyjazne rozmowom jak sypiania kochanków. Forum przypomina pole bitwy, gdzie każda broń jest dozwolona. Bitwa na słowa, na argumenty. A gdy ich zaczyna brakować, zastępuje się je obelgami. Nie jest więc łatwo przeforsować swoje poglądy a im bardziej zdecydowane i śmiałe, tym atak bardziej zmasowany i ostry. Temat albo nas peszy albo bulwersuje.

Nie znosimy odmienności. Krytykujemy wszystko, co wykracza poza nasze normy, które przyjmujemy jako jedynie słuszne, tak jakby ktoś nas upoważnił do ich ustalania.  Wciąż nie ma w nas tolerancji, poszanowanie czyichś poglądów jest nam obce. Mamy tendencje do uzdrawiania świata, dopatrując się często choroby tam, gdzie jej nie ma. To właśnie jest bardzo widoczne na forach internetowych.

Rzadkością są dyskusje na poziomie. Za to bardzo często można spotkać wypowiedzi agresywne, obraźliwe i pogardliwe. Pogarda kim i czym? Ktoś kto myśli inaczej, czuje inaczej, ma inne potrzeby, które realizuje i potrafi się do tego przyznać, zasługuje na pogardę? Czy mamy prawo osądzać? Czemu tak trudno nam przełknąć fakt, że nie wszystkich bawi w łóżku to samo co nas? Nie potrafimy uśmiechnąć się pod nosem i pomyśleć, że widocznie każdy ma swoją receptę na szczęście erotyczne. Koniecznie musimy „wykrzyczeć" na forum, że to zboczenie, wynaturzenie, obraza boska, Sodoma i Gomora. Dodatkowo, korzystając z anonimowości, nie przebieramy w wulgaryzmach i niewybrednych opiniach na temat „odmieńców". Nic przecież tak nie cieszy, jak zmieszanie z błotem przeciwnika, bez ponoszenia z tego tytułu jakichkolwiek konsekwencji.  

Szczery wstyd czy hipokryzja? 

Niektórzy ludzie mają alergię na seks, który traktują jako konieczność, służącą głównie prokreacji. Gaszą światło w małżeńskiej sypialni a ich fantazja erotyczna ogranicza się do zadarcia koszuliny nocnej w górę i pospiesznego czynienia swojej powinności. Każdy robi co chce i nic nam do tego ale smutne jest to, że tacy właśnie ludzie najwięcej mają do powiedzenia w tej materii. Wypowiedzi te są pełne jadu, nienawiści i moralizowania. Nie potrafią zrozumieć, jak ktoś może swobodnie rozprawiać na tematy erotyczne. Seks to dla nich temat tabu. Seks to czynność, której należy się wstydzić. Tak więc każdego, kto czerpie z niego radość a do tego o zgrozo mówi o tym głośno, należy potępić.

Kiedy pokazał się w internecie artykuł o pewnych mało popularnych acz nie ściganych prawem zachowaniach seksualnych, jeden z komentujących czytelników napisał: Zgłaszam ten artykuł jako demoralizujący, domagając się zdjęcia go z witryny. W taki właśnie sposób część społeczeństwa podchodzi do kontrowersyjnych tematów. Wychodzą z założenia, że jeśli pozamiata się problem pod dywan, to przestaje istnieć. Mówienie o czymś co wykracza poza pewne ramy przerasta ich. Są tak zszokowani tymi informacjami, że zasłaniają oczy, krzycząc: nie chcę nic o tym wiedzieć!  Szczere oburzenie czy dulszczyzna? Nie musimy akceptować wszystkich zachowań, nie musimy dawać przyzwolenia na perwersje ale udawanie, że takowe nie istnieją lub wpisywanie ich do katalogu tematów tabu nie zmieni faktu, że to się dzieje i otacza nas bardziej niż przypuszczamy. 

Zza monitora jest łatwiej 

Internet daje ogromne możliwości wszystkim tym, którzy szukają nowych doznań erotycznych. Nie bez przyczyny mawia się o nim, że to siedlisko rozpusty. Spora część społeczeństwa unika tego miejsca twierdząc, że goszczą tu jedynie zboczeńcy. Czy tak jest faktycznie? Czy rzeczywiście sądzimy, że ci wszyscy ludzie to degeneraci bez zasad? Tysiące, miliony ludzi szukających kogoś i czegoś to moralne dno, z którym się nie utożsamiamy? Nie zdajemy sobie z tego sprawy lub też nie chcemy zdawać, że w znakomitej większości są to ludzie, którzy żyją obok nas.

To ludzie znani nam z mediów, nasi współpracownicy, szefowie, podwładni, nasi wykładowcy, studenci, sąsiedzi, znajomi, przyjaciele a niejednokrotnie również najbliżsi, z którymi żyjemy pod jednym dachem. Te wszystkie osoby wypełniające czaty internetowe i serwisy towarzyskie to nie sztuczny, wirtualny twór. To są ludzie z krwi i kości, ze swoimi marzeniami, pragnieniami, tęsknotami. Często są to osoby pozornie szczęśliwe, spełnione, żyjące przykładnie. Takich ich właśnie postrzegamy. Do głowy by nam nawet nie przyszło, że te same osoby, w tajemnicy przed światem, próbują odnaleźć w internecie to, czego brakuje im na co dzień.

Internet - zaczarowane miejsce, w którym można być kim się chce, w którym można być naprawdę sobą. Tu nas nikt nie zna. Nikt nie ocenia. Jesteśmy anonimowi, to nas ośmiela. Puszczamy wodze fantazji. Mówimy otwarcie o swoich marzeniach, potrzebach. Zawsze znajdzie się ktoś, kto podziela nasze poglądy, kto ma podobne preferencje. Warto zastanowić się, dlaczego te wszystkie wirtualne miejsca, w których ludzie mogą się poznać, cieszą się tak ogromnym powodzeniem. Dlaczego tak ogromna masa ludzi prowadzi niejako podwójne życie. Czy aby nie jest to spowodowane hipokryzją społeczeństwa? Jesteśmy inni dla otoczenia, bo tego sobie właśnie życzy. Szczycimy się swoim sztywnym kręgosłupem moralnym a w głębi duszy mamy ochotę ponieść się fali namiętności czy też nieznanych acz upragnionych doznań. I coraz częściej właśnie to realizujemy, zasiadając przed monitorem komputera. 

Język ciała to nie wszystko 

Ogólnie rzecz biorąc czujemy się kochankami wyzwolonymi, świetnie wiemy co należy robić w łóżku, szczycimy się wymyślnymi taktykami, a pruderia staje się powoli pojęciem jedynie teoretycznym. Wszystko wygląda pięknie póki chodzi o czyny. Natomiast gdy przychodzi czas na rozmowę o tym, odczuwamy często wielką niemoc. Okazuje się, że nie potrafimy rozmawiać z partnerem o swoich potrzebach czy też fantazjach. Nie wiemy jak to ubrać w słowa lub wiemy a boimy się. Czego? Choćby tego, że partner może poczuć się urażony, odbierając to jako krytykę swoich łóżkowych poczynań. Lub że uzna nas za odmieńców a nasze pragnienia za dziwne fanaberie.

W najlepszym razie unikanie rozmów kończy się na tym, że nasze skrywane pragnienia na zawsze pozostaną tajemnicą. Gorzej jeśli nie chodzi jedynie o urozmaicenie życia erotycznego ale gdy coś nam w nim przeszkadza lub ewidentnie czegoś brakuje. Nie każdy przecież lubi to samo, co jego partner. Czasem zgadzamy się na coś, wbrew naszym preferencjom - dla dobra związku, ku uciesze partnera. Jak długo można się „poświęcać"? Czy warto? Dokąd to może doprowadzić? Frustracje, zniechęcenie aż w końcu unikanie zbliżeń fizycznych. Taki często jest scenariusz. A przecież może wystarczyłaby rozmowa? Może partner zwyczajnie nie wie, że istnieje jakiś problem? Rozmawiajmy. Dość, że dzięki temu lepiej się poznajemy, to jeszcze nas to do siebie zbliża, a nasze życie erotyczne pozostaje niekończącą się satysfakcją, a nie przykrym obowiązkiem. Otwórzmy się przed swoimi partnerami, bądźmy też otwarci na ich potrzeby. Nie pozwólmy aby dzieliły nas tajemnice, bo to nas unieszczęśliwia i popycha do szukania szczęścia tam, gdzie tego byśmy sobie nie życzyli. 


separ