Dzisiaj jest niedziela, 14.08.22, imieniny: Alfreda, Atanazji

Ot, Życie

Gdzie ci mężczyźni, czyli nowe oblicze „płci brzydszej”

Autor: Ewa Inn, data dodania: 23-08-2009 Gdzie ci mężczyźni, czyli nowe oblicze „płci brzydszej”

Kult młodości i ciała oraz nowa pozycja mężczyzny w społeczeństwie sprawiają, że przywiązuje on coraz większą wagę do swojego wyglądu. Jednak zmiana współczesnego mężczyzny nie polega wyłącznie na skupianiu się wokół swojej cielesności ale również na przewartościowaniu priorytetów życiowych.


Gdy obserwujemy obecne relacje damsko - męskie, możemy odnieść wrażenie, że świat stanął na głowie. Powoli odchodzi w zapomnienie stereotyp mężczyzny będącego głową domu, jedynym żywicielem rodziny, silnym, walecznym, typem „myśliwego". Tak samo kobieta nie jawi nam się już jako zależna wyłącznie od mężczyzny, słaba, poddana, mająca za zadanie rodzenie dzieci i pilnowanie ogniska domowego.

Przeżytkiem wydaje się być patriarchat, w którym to mężczyzna stał na czele rodu. Dzisiejsza kobieta zajmuje wysokie stanowiska, pnie się po szczeblach kariery z równie dużą determinacją i skutecznością jak mężczyzna, wykonuje takie same jak on zawody, uprawia te same dyscypliny sportowe, oddaje się podobnym rozrywkom.

Bywa, że nie wykazuje potrzeby macierzyństwa, które jest dla niej  kłopotliwym obowiązkiem, nie pozwalającym na spełnianie ambicji życiowych czy też uniemożliwiającym wygodne życie. Rola kobiety - rodzicielki przestaje być pierwszoplanową. Płeć rzekomo słabsza stara się coraz częściej dominować nad silniejszą. Kobieta bezpardonowo zawiera dziś nowe znajomości, potrafiąc przy tym świetnie określić swoje oczekiwania wobec mężczyzny. Dominacja ta ujawnia się również w obrębie kontaktów seksualnych, w czasie których to ona wykazuje ogromną aktywność, precyzując jasno swoje potrzeby. 

Zaciera się społeczne wartościowanie płci. A to sprawia, że u kobiet uaktywniają się cechy męskie,  u mężczyzn zaś cechy kobiece. W całej tej sytuacji płeć męska rozpoczęła poszukiwanie swojej nowej tożsamości. I tak oto staliśmy się świadkami narodzin nowego mężczyzny. Zjawisko to okazało się na tyle zauważalne, że wzbudziło zainteresowanie psychologów, socjologów ale i świata mody czy też  koncernów kosmetycznych. Profil owego mężczyzny jest już doskonale scharakteryzowany. Doczekał się również swojej nazwy. 

Mężczyzna metroseksualny

Takim oto mianem Mark Simpson, brytyjski felietonista i pisarz, określił w ubiegłym dziesięcioleciu mężczyznę próżnego, uwielbiającego siebie i swój styl życia. Przedrostek metro miał wskazywać miejsce zamieszkania takiego mężczyzny, który najczęściej żył w dużych metropoliach. 

Chociaż Simpson wyrażał się na temat metroseksualności mało pochlebnie, to jednak w ciągu następnych dziesięciu lat określenie to nabrało o wiele więcej cech pozytywnych. Dziś nie jest już narzędziem drwin. Nie przedstawia obrazu zakochanego w sobie fircyka. Nie kojarzy się z mężczyzną zniewieściałym. Dziś jest określeniem mężczyzny nowoczesnego, eleganckiego, dbającego o zdrowie fizyczne i psychiczne. Mężczyzny, który nie tylko zmienia swój wizerunek ale i podejście do życia.

Metro nie znaczy gej

Jak wszystko co nowe i styl metro nie dla każdego jest do końca zrozumiały. Ludzie wciąż szukają przyczyn takich zmian, próbują dobrze już znaną łatkę przykleić temu, co jeszcze niezbadane. Trudno im uznać fakt, że to nowe zjawisko. Stąd zapewne wniosek, że metroseksualizm jest tożsamy z homoseksualizmem. Otóż nic  bardziej błędnego. Metro to nie orientacja seksualna, a jedynie styl bycia i życia.  

Coś dla jego ciała

Czas na przedstawienie pana metro stylowego. Włosy często dłuższe, jeśli krótkie to starannie przycięte, bywa że wzmocnione żelem. Wydepilowane ciało. Skóra gładka, zadbana, opalona. Twarz wypielęgnowana. Z rzadka subtelny make-up. Nienaganne paznokcie. Zadbane dłonie. Niebywała dbałość o ubiór. Jakość garderoby i kosmetyków na pierwszym miejscu. Zamiłowanie do detali. Doskonała znajomość najnowszych trendów w modzie. Subtelna elegancja. W żadnym wypadku szpan. 

Dla pana metro dbałości o ciało nie jest ograniczana jedynie do korzystania z  kosmetyków i wizyt u fryzjera czy też w gabinetach odnowy biologicznej. Prowadzi on zdrowy styl życia, starannie dobiera dietę. Nie są mu obce: basen, fitness, step, rower, tenis. Siłownię odwiedza nie po to, by podnosić ciężary służące przyrostowi masy mięśniowej. Spala tam jedynie zbędne kalorie, poprawia kondycję, delikatnie rzeźbi ciało. Jak wszystko inne, także sylwetka musi być subtelna i nienaganna.

Coś o jego duszy

Zaglądamy w głąb pana metro i co tam widzimy? Czy to ten sam mężczyzna, którego znaliśmy od zawsze? Ależ skąd! Stwierdzamy kolosalne zmiany. Otóż jawi nam się człowiek subtelny, wrażliwy. Emanuje empatią i ciepłem. Delikatny, uprzejmy, szarmancki. Podróżuje. Czyta książki. Lubuje się w sztuce i naukach humanistycznych.  Chcemy dalej się zagłębiać? Zróbmy to więc. Co dostrzegamy?  Zmiany w sposobie myślenia i w odbiorze otoczenia. Zrzucenie na niższe szczeble w hierarchii ważności dotychczasowych priorytetów takich jak praca i kariera. Wzniesienie na piedestały rodziny, przyjaciół czy też rozwoju swojego intelektu i zainteresowań. 

Metroseksualny pan, ku uciesze  partnerki, dzięki swojej wyjątkowej, można rzec kobiecej wrażliwości emocjonalnej, jest dla niej ogromnym wsparciem duchowym. Tworząc związek oparty na przyjaźni, spolegliwości, współodczuwaniu, daje kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Jest swoistą mieszanką mentalną, bo oprócz tego, ze potrafi być wrażliwy, to jednocześnie w sytuacjach koniecznych bywa twardy i odpowiedzialny.

Żegnaj macho

Skała na zewnątrz, skała od środka - macho. Facet szorstki, zimny, przesadnie dumny, zadziorny. Nad wyraz ceni dominację nad kobietą. Za nic ma sobie jej potrzeby. Wciąż testuje swą męskość, co okazuje ciągłą rywalizacją, potrzebą zdobywania, walką z własnymi słabościami. Swą męskość podkreśla górą mięśni, symbolizującą w jego mniemaniu siłę i władzę. Sylwetka ma imponować i odstraszać, niczym  poroże jelenia na rykowisku, które staje się orężem w walce o dominację i samice.

Wydaje się, że nic panom w stylu macho po godzinach spędzonych w siłowni, po litrach potu wylanych pod sztangą, po szorstkim sposobie bycia, po władczym traktowaniu kobiet. Bo oto nadszedł czas niełaski dla nich. Mogą spróbować się zmienić, mogą przeczekać trudne dla nich czasy lub mogą trwać w nadziei, że jednak znajdzie się jeszcze koneserka faceta ze skały.

Alternatywa

Styl metro jest wciąż w modzie i pewnie będzie w najbliższych latach wciąż się rozwijał. Nie należy jednak zapominać, że nie wszystkim mężczyznom on odpowiada. Co mają zrobić więc ci, którzy nie odnajdują w sobie kobiecego pierwiastka, rzekomo tkwiącego w każdym z nich? Co mają począć, gdy nie potrafią sobie wyobrazić, jak ich pięknie zarośnięty tors staje się za jednym pociągnięciem maszynki gładki i chłopięcy? Co wypada im czynić, gdy nie znajdują żadnej przyjemności w spacerowaniu wraz z żoną między regałami pełnymi kosmetyków? Jak się mają czuć, gdy zamiast wystawiać swoje ciało na  promienie UV w solarium, wolą łowić ryby w dżdżysty poranek?

Jest dla nich alternatywa. Nie muszą się martwić, że nie będąc modnymi metrowcami, nie znajdzie się dla nich miejsce w tym ciasnym świecie mody i definicji wszelakich. Mają oni bowiem również swoją szufladkę, a podpisana jest: retroseksualni. Któż to taki? To żadna nowość! Ot, mężczyzna znany nam, naszym babkom i prababkom - rycerski, męski, odważny. W przeciwieństwie do metro,  rzadziej można go spotkać w wielkich miastach. Majsterkowanie to jego specjalność. Jeśli ma jeść, to je dobrze, choć niekoniecznie zdrowo. Na jego półce z kosmetykami nie można doszukać się wiele więcej niż szamponu, kremu do golenia, wody kolońskiej i mydła.

Nie płacze. Za to potrafią przekląć. Ustępuje miejsca kobiecie, w restauracji zawsze płaci za nią rachunki, w drzwiach bezwzględnie ustąpi jej pierwszeństwa. Kolekcjonowanie nie kojarzy mu się z szafą pełną markowych krawatów lecz wiertarek i pilarek. W barze nie zamawia kolorowych drinków, za to chętnie prosi o piwo, które w awaryjnych sytuacjach i zębami potrafi otworzyć. Nie jest pedantem. Lubi myśleć o brudzie, że boją się go tylko dziewczyny i metroseksualiści.

A co na to kobiety? 

W głowie się kręci od wyboru, jaki zaserwował paniom dzisiejszy pokręcony świat. Metro? Retro?  Macho? A kobieta zwyczajnie chce mieć swojego mężczyznę, nie dbając o nazwy, szufladki i modę!

Gdzie mowa o ludzkich potrzebach, tam wkraczają ochoczo psycholodzy, socjolodzy i inne mądre głowy. Zbadali więc i preferencje kobiet. Co z tego wyszło? Bigos niezły, bo przecież ile kobiet, tyle punktów widzenia. Dodatkowo, co chyba nikogo nie dziwi, kobieta jest na tyle złożoną istotą, że wyboru partnera też dokonuje według różnych kryteriów. Gdy chodzi jej o mniej lub bardziej niewinny romans, o podłożu fizycznym li tylko, to preferuje partnera umięśnionego, o silnych rysach twarzy i innych cechach fizycznych, sugerujących, że ma się do czynienia z twardzielem. Jednak preferencje ulegają zmianie, gdy kobieta szuka partnera na stałe. Okazuje się wtedy w cenie mężczyzna delikatny, bez zbędnej ilości mięśni, o łagodnych rysach twarzy. Dlaczego? Ponieważ taki kojarzy się kobiecie  z wrażliwością,  spolegliwością, lojalnością, ciepłem, troską o potomstwo.

Całe jednak szczęście, że badania badaniami a życie życiem. Tu nie ma ścisłych reguł. Wystarczy tajemnicza iskra w oku wątłego blondyna, aby kobieta zapomniała, ze gustuje w umięśnionych brunetach. To jest magia, która drwi sobie z trendów mody, gustów a nawet z naszych pobożnych życzeń. Chemia, zauroczenie, fascynacja, pożądanie, przyjaźń, miłość - niczym szkiełka w kalejdoskopie naszego życia, układają się za każdym razem w nowe i zaskakująco piękne obrazki.


separ