Dzisiaj jest piątek, 09.12.22, imieniny: Delfina, Leokadii

Wiedzieć więcej

Maria - portret Pierwszej Damy żałobnym piórem nakreślony

Autor: Ewa Inn, data dodania: 12-04-2010 Maria - portret Pierwszej Damy żałobnym piórem nakreślony

Maria Kaczyńska 10 kwietnia 2010 podzieliła tragiczny los pasażerów TU-154. Polacy pogrążając się w żałobie po tych, którzy zginęli na rosyjskiej ziemi, opłakują również śmierć Pierwszej Damy. Śmierć, która często otwiera nam oczy, pozwalając w pełni docenić zmarłą osobę dopiero po jej odejściu.


W mediach, po katastrofie rządowego samolotu, nieprzerwanie mówi się o tragicznie zmarłych. Wśród wspomnień najczęściej pojawiają się te o parze prezydenckiej. Każda stacja telewizyjna wciąż prezentuje dziesiątki obrazów Państwa Kaczyńskich – w różnych sytuacjach, w różnych miejscach, ale zawsze w sposób życzliwy. Polacy są bombardowani ciepłym wizerunkiem Pierwszej Damy, która oddana mężowi, zawsze stoi u jego boku. A my zaczynamy zastanawiać się, jaka właściwie była Maria Kaczyńska. Jak wiele o niej wiedzieliśmy? A raczej jak niewiele. 

Czy powinnam w tym miejscu umieścić jej notkę biograficzną? Nie ma sensu powielać tych informacji. Wystarczy zerknąć do encyklopedii. Znajdziemy tam jej życiorys, wzmiankę o jej działalności charytatywnej, listę odznaczeń i tytułów honorowych. Dlatego w moim żałobnym portrecie Marii Kaczyńskiej daruję sobie suche Curriculum vitae.  

Jej obraz dziś jawi mi się zupełnie inaczej, niż jeszcze dwa dni temu. Wraz ze spadającym Tupolewem, który runął na smoleńską ziemię, spadły mi z oczu klapki, które przesłaniały pełny obraz. Czuję żal, że dopiero po tej strasznej tragedii stać nas na mówienie o Pierwszej Damie w samych superlatywach. Teraz, jak nigdy przedtem, dociera do nas, że to wspaniała, inteligentna, radosna kobieta, troskliwa, kochająca matka, żona i babcia, przepełniona empatią obrończyni ludzi pokrzywdzonych, rzeczniczka praw kobiet, osób niepełnosprawnych. Jej zaangażowanie w działalność społeczną było ogromne, przyjmowała wiele nowych propozycji wsparcia przeróżnych kampanii, nie stroniła od kolejnych obowiązków, jakie brała na swoje barki. Była kobietą czynu, o czym wielu z nas nie wiedziało. 

Połówki jabłka 

"Wiele małżeństw ma długoletni staż, a nawet dłuższy niż my. Jesteśmy dopiero w pół drogi. W każdym małżeństwie potrzebne są kompromisy. Trzeba umieć ze sobą rozmawiać. Dobrane małżeństwo jest jak jabłko, które składa się z dwóch połówek. Jedna powinna pasować do drugiej, co nie znaczy, że muszą być identyczne. My z mężem jesteśmy takim właśnie jabłkiem." / Maria Kaczyńska („Gazeta Lubuska”, 2010) 

Godne podziwu było jej oddanie mężowi. Była zawsze u jego boku. Troskliwa, opiekuńcza. Czasem nas to irytowało, czasem śmieszyło, czasem prowokowało do niewybrednych komentarzy. Dziś, gdy patrzymy na ich zdjęcia, spuszczamy ze wstydem głowy, zdając sobie sprawę, jacy byliśmy małostkowi. Dociera do nas, jak wspaniałe to było małżeństwo. Śmierć skłania najbliższych do wspomnień o zmarłych. Tak też jest w przypadku prezydenckiej pary. Ci, którzy ją znali, jednym głosem powtarzają, że Państwo Kaczyńscy byli wyjątkowym małżeństwem. Razem trwali przez ponad 30 lat, razem odeszli. Połówki jabłka, których nie rozerwała nawet śmierć. 

Być sobą 

"Jaką mam radę dla mojej następczyni? Postępować zgodnie ze swoim sumieniem. Być sobą, nie zmieniać się pod wpływem urzędu. Ja w każdym razie zawsze byłam sobą."  / Maria Kaczyńska („Wprost”, 2010) 

Tak, Maria Kaczyńska była sobą. Nie próbowała przypodobać się mediom, nie próbowała być kimś innym, niż była w rzeczywistości. Wierna swoim poglądom, nawet tym niepopularnym, była gotowa narazić się nawet na krytykę przedstawicieli władz i Kościoła. W tym filigranowym, kruchym ciele skrywała wielkie serce i ogromną odwagę. 

Dlaczego tak niewiele uwagi poświęcaliśmy jej osobie? Być może dlatego, że nie potrafiła lub nie chciała „sprzedawać” się medialnie? Nie miała „parcia na szkło”, bo cenniejsze dla niej było to, co może dla innych zrobić, niż to, że o tym powinno być głośno w mediach? 

Wśród wypowiedzi wielu anonimowych Polaków, którzy mieli okazję wypowiedzieć się przed kamerami w ostatnich dwóch dniach, jedna szczególnie zwróciła moją uwagę. Pewna kobieta, spytana na warszawskiej ulicy o Państwa Kaczyńskich, stwierdziła, że nie byli to być może zbyt urodziwi ludzie, ale była to prawdziwie piękna para. Słuchając dziś Polaków, odnosi się wrażenie, że wielu z nich dziś doceniło piękno w tej parze. Bycie sobą zaowocowało. Szkoda, że dopiero teraz, gdy już nie możemy okazać im tego uznania. 

Bez dalekosiężnych planów 

"Co się zdarzy za pięć, dziesięć, piętnaście lat? Nie zastanawiam się nad tym, nigdy nie miałam dalekosiężnych planów. Wierzę, że spotka mnie jeszcze wiele dobrego." / Maria Kaczyńska (Magazyn „Pani”, 2009) 

Człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje. Maria Kaczyńska może o tym wiedziała, ale na pewno nie spodziewała się, że tak szybko nadejdzie kres jej życia i że nastąpi to w tak tragicznych okolicznościach. Nikt się tego nie spodziewał. Jej ciało spoczywa jeszcze daleko, na obcej ziemi. Ale nadejdzie dzień, że zostanie złożone na bezpiecznym skrawku jej ukochanej Ojczyzny, której oddała siebie. Całą siebie.            

 


separ