Dzisiaj jest poniedziałek, 03.10.22, imieniny: Ewalda, Heliodora

Z pazurem

Syrop Tulleo utuli dziecko do snu i uzależni?

Autor: Ewa Inn, data dodania: 15-01-2015 Syrop Tulleo utuli dziecko do snu i uzależni?

Mnogość sulpelentów diety przyprawia o zawrót głowy. Wmawia się nam, że jesteśmy chorzy lub niebawem będziemy już chyba na wszystko. Musimy więc szybko działać lub przeciwdziałać. Impotencja, zakwaszenie czy też zwyczajne przeżeranie się – na wszystko łykajmy prochy! Śmieję się już z większości reklam aptecznych produktów, ale jedna z nich powoduje u mnie przeciwne emocje – złość i niedowierzanie!


Dobre zioło nie jest złe, ale…

Mowa o syropie dla dzieci „Tulleo”, który rzekomo łagodzi skutki stresu, ułatwia zasypianie i poprawia jakość snu. Podkreślę – dla dzieci! Dodam – dla małych również, bo już od 3 roku życia! Brawo! Od dawna dorosłym konsumentom wtłacza się do głów, że na stres, bezsenność, niespokojny sen najlepiej łyknąć prochy. Teraz przyszedł czas na najmłodszych konsumentów? Czyżby koncerny farmaceutyczne zaczęły już zarzucać sieć na maluchy, z których wyrośnie kiedyś uzależniona od prochów klientela?

 

 

Tak, tak, ktoś powie, że Tulleo to tylko bezpieczne ziółka. Bo przecież melisa, rumianek, kwiat lipy i róży stulistnej nie zabija. Racja. Nie zabija. A pomaga? Uspokaja i wycisza? Sprawia, że dziecko zasypia? Jeśli raz „utuli do snu” i drugi raz i trzeci, to czemu nie skorzystać ze smacznego syropu po raz czwarty? I tak tydzień, dwa. A potem przerwa – bo się dziecko uzależni. No to odstawiamy syrop. I co? Nagle dziecko zaczęło zasypiać bez utulania syropem? Cudowna przemiana? Nie! Znów wieczorna kołomyja! I co wtedy? No wracamy do syropu, on przecież pomógł. I tak oto zapędzamy się w kozi róg.

Ze zdwojoną mocą

W popularnej porównywarce cen można przeczytać opinie klientów, którzy zakupili i przetestowali Tulleo. Oto jedna z nich: Myślę że produkt warty polecenia. Kupiłam go dziecku, ponieważ byłam już bezsilna. Dziecko kładło się spać po 22 a wstawało po 6 co jest nienormalne w wieku 5 lat. Budziło się w nocy, nie mogło spać, rano wstawało nie wyspane, w ciągu dnia często się złościło. Przyszedł wieczór a dziecko mimo relaksu, bajki, itp. nie chciało za nic na świecie usnąć ! W końcu kupiłam ten produkt. Zaczął działać po 3 dniach dopiero i widzę różnicę. Moje dziecko po godzinie od podania syropu, się wycisza i zasypia samo. Nie ma problemów z zaśnięciem i śpi całą noc, a rano wstaje wypoczęte. Polecam Tulleo ! Bo to środek naturalny. 

Gratuluję mamusi. Wszyscy w domu wyspani, w rodzinie w końcu zapanował ład i porządek. Dwie łyżeczki słodkiego syropu i kłopot z głowy. A co, gdy dziecko uodporni się na ziółka? Poszuka się czegoś mocniejszego? Czy też powróci się do bezsennych nocy ze zdwojoną mocą?

Nie walcz ze skutkami lecz z przyczynami

Jestem matką dużych już dzieci. Gdy jednak były małe, to niejedną noc nie przespałam, sporo włosów wyrwałam z bezsilności, gdy wieczorem spać nie chciały. Ale nigdy, przenigdy nie przyszło mi do głowy, żeby pójść na łatwiznę i serwować dziecku apteczne specyfiki!

Producent Tulleo w ulotce uspakaja: Zawarte w nim wyciągi wykazują właściwości uspokajające i relaksujące. Produkt przyczynia się do rozładowania napięć emocjonalnych i wyciszenia organizmu. A ja zgrzytam zębami, gdy to czytam. Maluch wkurzony, nakręcony, zestresowany, więc łycha syropu w gardło i załatwione? Pewnie, uczmy maluchy, że ukojenie przynosi smaczny płyn, który mamusia kupiła w aptece. Jak podrosną, to same sobie będą kupować, tylko już skład będzie inny. Uzależniajmy dzieci, już od 3 roku życia – mamy przecież przyzwolenie producenta, a on wie co mówi.

Daj Janowi szansę

Już widocznie nie działają dobre, wypróbowane sposoby na wyciszenie czy wymęczenie dziecka, które w rezultacie pada do łóżka jak kromka chleba i zasypia w mig. Kopanie w piłkę, jazda na rowerze, pływanie w basenie czy jakakolwiek inna aktywność fizyczna, to już przeżytek? Ciepła kąpiel przed snem, czytanie ulubionej książki w łóżku lub opowiedzenie bajki – już nie wycisza? No tak, jeśli dziecko przed telewizorem lub kompem ślęczy do wieczora, to mowy nie ma o zmęczeniu ciała, za to umysł nakręcony jest jak babciny budzik – i jak wtedy dziecko ma spokojnie zasnąć?!

Nie będę się mądrzyć, bo wiem jak to jest z dziećmi i wiem, że wychowywanie i utrzymywanie dyscypliny to nie bułka z masłem. Zanim jednak sięgniemy po zbawienny syropek, zastanówmy się dlaczego nasze dziecko nie chce wieczorem spać. I mimo wszystko unikajmy podawania cudownych usypiaczy w trosce o zdrowy sen dziecka (i nasz!). Bo to troska pozorna, a pomoc krótkotrwała. Nauczmy Jasia zasypiać samemu, po to, by dorosły już Jan miał prawdziwie zdrowy, spokojny sen, bez konieczności łyknięcia prochów na zakończenie dnia.


separ