Dzisiaj jest poniedziałek, 03.10.22, imieniny: Ewalda, Heliodora

Z pazurem

Czy ząb czasu kąsa boleśnie?

Autor: Ewa Inn, data dodania: 11-09-2009 Czy ząb czasu kąsa boleśnie?

Znane jest wszystkim powiedzenie "młodość nie wieczność”, ale wydaje się, że jego sens jest w stanie pojąć dopiero ta kobieta, która z młodością zaczyna się żegnać. Pożegnanie to nie zawsze przychodzi łatwo. I to nawet nie z powodu braku akceptacji własnej lecz otoczenia.


Zakładając optymistycznie, że jestem w połowie swojego życia, ośmielę się stwierdzić, że sporo już widziałam i wiele doświadczyłam. Mam już za sobą dzieciństwo, okres dojrzewania, a może i młodości? Chcę jednak wierzyć, że wszystko jeszcze przede mną i mam nadzieję cieszyć się życiem, aż po jego kres. Dlaczego to jedynie nadzieja, a nie pewność? Obawiam się, że część tej radości może odebrać mi poczucie bycia człowiekiem drugiej kategorii.

Dyskryminacja "staruchów"

Człowiek na starość przypomina emerytowanego aktora, który siedzi na widowni i smętnie spogląda jak jego ulubione role gra kto inny - Magdalena Samozwaniec.

Kiedy miałyśmy "naście" lat, postrzegałyśmy naszych rodziców, jako starszych ludzi. Teraz, gdy same jesteśmy matkami, czujemy się wciąż młodo, prawie tak jak wtedy, gdy miałyśmy owe "naście". Czas płynie coraz szybciej. W nas wciąż jest tyle samo werwy, wciąż tak samo patrzymy na świat, wciąż mamy plany. Martwimy się jedynie, że doba ma tylko 24 godziny. W całej tej gonitwie nie dostrzegamy pierwszych symptomów starości. I pewnie długo byśmy ich nie zauważały, gdyby nie otoczenie, które nas mniej lub bardziej taktownie uświadamia.

Już czterdziestolatki mają kłopoty ze znalezieniem pracy, a przecież wciąż są cenną siłą fachową.A im starsze kobiety tym jeszcze gorzej. Dojrzałe kobiet są spychane na margines, traktowane jak zbędny balast, którego trzeba się szybko pozbyć, aby zrobić miejsce dla młodzieży. Nie liczy się doświadczenie, mądrość życiowa, znajomość wielu mechanizmów. Nie ma żadnych sensownych powodów, dla których odbiera się prawo do pracy kobietom w wieku średnim, a jednak wciąż w ogłoszeniach o pracy jednym z rzekomych atutów firmy jest "praca w młodym zespole", a kandydaci po czterdziestce często nie są zapraszani nawet na rozmowę kwalifikacyjną. Życie towarzyskie nie wygląda lepiej. O ile mężczyzna może dłużej cieszyć się powodzeniem u płci przeciwnej, o tyle kobietę czas oszczędza zdecydowanie mniej. Natura być może dla równowagi karze kobiety za posiadanie płci „pięknej”, szybciej odbierając jej urodę?

Z upływem czasu coraz trudniej zaakceptować swój nowy wygląd. Metabolizm, który przestaje być sprzymierzeńcem zgrabnej sylwetki, kolejne zmarszczki, wiotczejące ciała, siwiejące włosy. Może to wszystko nie przeszkadzałoby ich właścicielkom, gdyby nie krytyczne spojrzenia i złośliwe uwagi innych. To społeczeństwo zmusza nas do walki z własną starością. Kult młodości sprawia, że jak nigdy dotąd pragniemy wyglądać, jakby czas dla nas się zatrzymał. "Staruchy" wypadają z gry. Nikt więc nie chce być stary. Farbujemy siwe włosy, bo one kojarzą się z sędziwym wiekiem, nakładamy na siebie kremy, bo zmarszczki zdradzają nasz wiek, walczymy z nadwagą, bo zbędne kilogramy dodają nam lat, wylewamy siódme poty w siłowni, bo przecież jędrne ciało to wciąż młode ciało. Żyjemy w czasach, gdy kwestię starości rozwiązuje się skalpelem. Posuwamy się więc jeszcze dalej, pozwalając sobie na przeszczepy, implanty, liposukcję, face lifting i inne kosztowe cudeńka. Nic nie może zwisać, nic nie może się marszczyć. Młodość jest w modzie. A kto stary, ten ma pecha!

Drwi Kasia za młodu, na starość z Katarzyny zadrwią

Typowym jest zachowanie ludzi młodych, którzy żyją w przeświadczeniu, że starość nigdy ich nie dopadnie. A jeśli nawet dopadnie, to przyjmą ją z godnością. Ten moment jednak wydaje im się na tyle odległy, że nawet w najmniejszym stopniu nie utożsamiają się z niczym, co posiada choćby namiastkę starości. Pojęcia przemijania, nieuchronności, tęsknoty za tym co już nie wróci, są im obce. Nie potrafią zrozumieć swoich rodziców czy też dziadków.

Młodzi ludzie nie tylko nie akceptują mentalnych różnic wiekowych. Również fizyczność osób od nich starszych jest dla nich nie do zaakceptowania. Oceniają, krytykują, drwią. Często trafia się na wypowiedzi młodych ludzi, z których można łatwo wywnioskować, że starszym osobom nie wypada już nic. Bawić się nie mogą, bo już nie przystoi, uprawiać seksu też nie powinni, bo to żałosne i nieapetyczne. Szokiem jest widok czyjejś mamy na dyskotece. A nie powinna tam być, bo miejscem mamy jest kuchnia, a jej jedyną rozrywką może być oglądanie telenowel.

Przeczytałam kiedyś artykuł młodej osoby, krytykującej czterdziestolatki za to, że próbują oszukać czas. Coś we mnie zawrzało. Potem przeczytałam komentarze. Wrzenie nie ustąpiło. Jedna z wypowiedzi szczególnie zwróciła moją uwagę: Żeby starzenie nie było czymś strasznym, trzeba robić to z godnością. To ja się teraz pytam - dla kogo starość nie ma być "czymś strasznym"? Dla obserwatora czy też dla samej starzejącej się osoby? Starzenie się z godnością? No proszę, jaki piękny frazes! Godność to nic innego jak poczucie własnej wartości i szacunek dla samego siebie. Istotnym jest więc jedynie to, aby ten ktoś miał poczucie własnej wartości i szanował samego siebie, mimo usilnych naszych starań, żeby to zmienić. I to nie jego starzenie jest straszne ale nasze osądy.

Kto nam dał prawo do narzucania stylu, w jakim człowiek winien się zestarzeć? Który moment według nas jest dobry, aby zacząć ubierać się nobliwie i zachowywać jak na seniorkę przystało? Ile kobieta musi mieć zmarszczek, żeby przestała czuć się młodą? W jakim procencie jej piersi muszą stracić jędrność, żeby przestała eksponować je w głębokim dekolcie? Ile musi mieć lat, żeby zaniechać zakładania krótkich spódnic? Kto nas upoważnił do wytyczania granicy między młodością, a starością?

Oczywiście wcale nie musi nam się podobać czyjś ubiór, fryzura czy też opalenizna. Każdy ma swój gust. Ale o gustach się nie dyskutuje. Nie to ładne co ładne, lecz co komu się podoba. I jeśli pięćdziesięciolatka ma ochotę wbić się w lateksowe spodnie, to niech to zrobi, a nam nic do tego. Ludzie, którzy dawno temu przekroczyli czterdziestkę mają również prawo korzystać z życia, mają prawo czuć się młodo, mają prawo ubierać się jak chcą, mają prawo nie wstydzić się swojego ciała, mają prawo być z siebie dumni.

Nie każdy tak samo toleruje upływający czas. Niektórzy biernie mu się poddają, inni mówią nie! Czy ci wszyscy, którzy tak gorliwie krytykują "starzejących się inaczej" nie pomyśleli, że to bunt przeciwko starości? Że przemijanie bywa bolesne? Że godzenie się z taką rzeczywistością nie jest łatwe, niczym wbicie noża w ciepłe masło? A co najważniejsze, społeczeństwo nie chce wziąć na siebie winy za ekscentryczne zachowanie niektórych, zapominając, że to właśnie ono zmusza ich do tej swoistej ucieczki przed starością!

Pozwólmy ludziom wchodzić w kolejne etapy życia tak, jak tego chcą, tak jak potrafią. Kiedy ich nietypowy jak na nasz gust wygląd zaskoczy nas, nie syczmy, obrzucając ich pogardliwym spojrzeniem. Czyżby nie stać nas było na dystans i tolerancję? Zwłaszcza w obliczu niezaprzeczalnego faktu, że i na nas przyjdzie kolej, kiedy to będziemy musiały zmierzyć się z naszą starością. Nie wiemy jak na nią zareagujemy. Nie bądźmy takie pewne, że "zrobimy to z godnością". I obyśmy nigdy nie musiały doświadczyć na własnej skórze takiej pogardy, jaką dziś serwujemy innym.


separ