Dzisiaj jest poniedziałek, 03.10.22, imieniny: Ewalda, Heliodora

Z pazurem

Fiskus opodatkuje dobroć serca i odruchy człowieczeństwa

Autor: Ewa Inn, data dodania: 14-09-2009 Fiskus opodatkuje dobroć serca i odruchy człowieczeństwa

Urzędnicy na usługach Wiecznie Głodnego Fiskusa chyba nigdy nie przestaną zaskakiwać społeczeństwo absurdalnymi pomysłami. Męczą nas i dręczą, uderzając mniej lub bardziej boleśnie w kieszenie szarych obywateli. Gdzie leży granica urzędniczej przyzwoitości i zdrowego rozsądku?


Wieści niosą, że Izba Skarbowa w Katowicach, w odpowiedzi na pytanie jednego z „banków czasu” uświadomiła przy okazji wszystkich podatników, że wszelkie przejawy dobroci przekładające się na zwykłą ludzką pomoc, zostaną wycenione i opodatkowane. Tak, tak! Okazuje się bowiem, że każdy obywatel, który pozwoli sobie w czymś pomóc, wyręczyć, wesprzeć, uzyskuje „realną korzyść”. A realna korzyść to dla pazernego polskiego fiskusa realny przychód, z którego można wyciągnąć realny podatek.

Dobroć na cenzurowanym

Przysługi, które wykonujemy dla bliźniego z dobroci serca i z potrzeby wzajemnego wspierania można wycenić. To co dla nas jest ludzką przysługą dla urzędników jest usługą, której wartość rynkową można i należy ustalić i opodatkować.

Tak więc, Drogi Podatniku, miej się na baczności! Począwszy od uczestników „banków czasu”, które coraz prężniej działają w Polsce, ku uciesze społeczeństwa, a skończywszy na pani Jadzi z sąsiedztwa – zastanówcie się, zanim skorzystacie z czyjejś pomocy!

Fiskus tylko czyha na tych, którzy pozwolili komuś umyć okna w swoim mieszkaniu, przyjęli kilka nauk w ramach podszlifowania języka niemieckiego czy też poprosili sąsiada o naprawę kranu. Nie ma tak dobrze! Kto to widział, żeby coś robić za darmo?! Za „dziękuję”, za „dziś Ty pomożesz mnie, jutro ja Tobie”, za uśmiech, za uścisk dłoni.

Zejdziemy do podziemia?

Blady strach powinien paść na młodych rodziców, którzy proszą o niańczenie swoich dzieci przez babcie? Powinni zacząć bać się ludzie starzy i schorowani, którzy z wdzięcznością przyjmują pomoc serdecznych ludzi przy sprzątaniu czy robieniu zakupów? Przecież opieka nad dzieckiem lub osobą starszą ma na rynku pracy swoją cenę. Wyliczać można długo – pomoc ludzka ma wiele imion a dobroć serca jest nieograniczona. Państwo chce jednak ludzkie odruchy zważyć, zmierzyć, przeliczyć i wycenić a nade wszystko ukarać ludzi za to, że chcą sobie pomagać.

Czy bezduszność urzędników i chora polityka fiskalna sprawią, że odechce nam się fanaberii w postaci życzliwości? Pewnie nie. Będziemy dla siebie dobrzy, bo bez tej dobroci stalibyśmy się bezdusznymi maszynami w ludzkich ciałach – takimi jak Ci, którzy naszą dobroć chcą dziś opodatkować. Jedyne co się zmieni, to pewnie to, że szeptem zaczniemy rozmawiać o pomocy a oficjalnie nie będziemy przyznawać się do tego, że jako ludzie – istoty żyjące w grupie, od zarania dziejów jesteśmy od siebie współzależni i żaden urzędnik tego zmienić nie może.


separ