Dzisiaj jest niedziela, 14.08.22, imieniny: Alfreda, Atanazji

Ot, Życie

Czy nawigacja jest kobietą?

Autor: Ewa Inn, data dodania: 17-09-2009 Czy nawigacja jest kobietą?

„Gdzie ja jestem? Zgubiłam się? Pomyliły mi się drogi? Źle zjechałam? Którędy teraz?" Czy to jeden raz zadawałyśmy sobie takie pytania jadąc jakąś dziwną drogą? Czy rzadkością są sytuacje, kiedy wychodzimy ze sklepu w pasażu handlowym i nie jesteśmy pewne, w którym pójść kierunku? Drogie Panie, wytłumaczenie jest jedno.


Ponoć kobiety nie są mistrzyniami orientacji w terenie.  Jest to spowodowane względami genetycznymi. Tak lubię o tym myśleć i wtedy nie czuję zażenowania z powodu tej nieszkodliwej ułomności. Szukając jej przyczyn zaczynam zastanawiać się, jak to właściwie było z naszymi przodkami? 

Od zawsze mężczyźni zajmowali się polowaniami, szukając strawy, a potem ją goniąc po lasach. Kobiety w tym czasie siedziały w jaskiniach i niańczyły dzieci.  Mężczyźni musieli pokonywać spore odległości i to często na nieznanym terenie. Prócz tego musieli również wiedzieć, jak wrócić do swoich kobiet, pilnujących ogniska i potomków bazgrzących po ścianach jaskiń ówczesne graffiti. Te męskie wyprawy pewnie do prostych zadań  nie należały. Nie było przecież kompasów, drogowskazów, telefonów komórkowych czy GPS-ów. Matka natura dała im niezły wycisk, serwując lekcje cierpliwości, pokory i wiary w siebie. I dzięki temu właśnie mieli możliwość doprowadzenia zmysłu orientacji do perfekcji.

Latka mijały, a nam kobietom dalej nie dawano szans na zdobycie tego daru. Kiedy wyszliśmy już z jaskiń i przeprowadzili do osad, panowie nadal hasali po lesie za zwierzyną, tudzież wpadali do  sąsiadów, aby powalczyć o prawa do nowej ziemi. Kobiety w tym czasie wyciągały jaja spod kur, karmiły dzieci i tkały swoje łaszki na ręcznych krosnach.

A rycerze na swoich rumakach i damy ich serc? Oni „wio" na kolejną bijatykę, one w zamczyskach koiły stęsknione serca haftując i przygrywając na dziwacznych instrumentach.

Czas mijał, rodziły się kolejne pokolenia, zmieniała się mentalność, zwyczaje, warunki życia, a my kobiety jak na początku ugrzęzłyśmy w domach, tak już w nich zostałyśmy. Chłop za chlebem, a baba w tym domu: pranie, gotowanie, uprawianie, matkowanie.

To ja się teraz pytam, kiedy miałyśmy posiąść umiejętność bezbłędnego poruszania się w terenie?     

W końcu nadeszły czasy, kiedy i płeć piękna wyszła z domów. Teraz również i my podróżujemy,  polujemy na zwierzynę, wyruszamy za chlebem, a nawet idziemy na wojenkę jeśli trzeba. Interpretacja tych słów jest szeroka i dowolna. Faktem jest, że jeśli nikt nas nie zapędzi  z powrotem do domów, to już za kilka pokoleń być może będziemy dorównywać mężczyznom w tym, czego dziś niejednokrotnie jedynie możemy im zazdrościć.


separ