Dzisiaj jest niedziela, 14.08.22, imieniny: Alfreda, Atanazji

Wiedzieć więcej

Oziębłość nie jedno ma imię

Autor: Ewa Inn, data dodania: 06-10-2009 Oziębłość nie jedno ma imię

Seksualność jest wrodzoną funkcją ludzkiego organizmu, nabiera różnych kształtów w zależności od naszego wieku, doświadczenia życiowego, osobowości, światopoglądu. Jest w nas, czy nam się to podoba czy nie. Zazwyczaj jednak się podoba. Pożądamy i chcemy być pożądane. Seks, wbrew pozorom, jest bardzo ważny w związku dwojga ludzi, spaja go, tworzy silne więzi, a niepowodzenia w tej sferze mogą prowadzić do rozpadu związku.


Impotencja kobiet

Jedną z przyczyn łóżkowych niepowodzeń jest zaburzenie funkcji seksualnych partnerki, zwane oziębłością. Co wtedy się dzieje? Kobieta nie potrafi czerpać przyjemności z seksu, traktuje go jako przykry obowiązek, unika zbliżeń, w skrajnych przypadkach odczuwa do mężczyzn wstręt, a sam seks wydaje jej się wręcz ohydną czynnością.

Babskie kaprysy

Przyczyn oziębłości jest wiele. Generalnie trzeba zacząć od tego, że kobiety traktują seks inaczej niż mężczyźni. Jest on dla nich nieco mniej ważny. Przeciętna „Matka–Polka”, niczym automat, dzień w dzień powtarza te same czynności: praca-dom-dzieci-gary. Zmęczenie, brak snu, stres, frustracje, we krwi nadmiar kortyzolu zwanego hormonem stresu i zamiast namiętnej kochanki, partner ma zmordowaną kobietę z bólem głowy, której w sypialni może on co najwyżej... podziwiać plecy. Kobieca natura nie pozwala wskoczyć jej do łóżka, zostawiwszy bagaż ciężkiego dnia za drzwiami sypialni. Słowa partnera „hej bejbe, chodź, odstresujesz się” nie zadziałają jak czarodziejska różdżka. Mężczyźni często nie zdają sobie sprawy z tego, że ich pamięć analityczna różni się od kobiecej. Dla niej wszystko to, co działo się w ciągu doby, ma wpływ na to, z jakim nastrojem wchodzi do łóżka. Dla niego istotne są tylko ostatnie minuty. Stąd częste nieporozumienia, które sprawiają, że Ona jest osądzona o chłód, a On oskarżany jest o brak troski o jej samopoczucie na długo przed wejściem do sypialni. 

Ona suka, on ogier

Jak to jest, że brak zahamowań i zamiłowanie erotyczną sferą życia w przypadku mężczyzn jest uznawana za pozytyw, natomiast w wypadku kobiety społeczeństwo ocenia to negatywnie? Taki stereotyp musi mieć odbicie w psychice przeciętnej kobiety, która boi się przyznać do swoich namiętności, aby nie być posądzoną o „lekkość obyczajów”. Tak więc często chłód jest jedynie pozorny i znika, gdy kobieta poczuje się w związku bezpieczna, szanowana, rozumiana i kochana.

Jestem nieatrakcyjna

Tak myśli o sobie wiele kobiet. W dobie kultu młodości, w czasach, gdy media robią kobietom sieczkę z mózgu, wmawiając im, że powinny być piękniejsze, szczuplejsze, jędrniejsze, nie trudno o kompleksy. To również ma negatywny wpływ na relacje damsko-męskie. Bo jak się tu skupić na tym, co w łóżku powinno sprawiać przyjemność, skoro powracają natarczywe myśli „pewnie brzydzi się mojego cellulitu... wolałby młodszą z jędrnym ciałem... nie mogę usiąść, bo zobaczy, że mam brzuszek... co on teraz o mnie myśli...”. Kobieta powinna czuć się pożądana, w pełni akceptowana, musi wierzyć w to, że nie tylko ciało jest ważne dla mężczyzny, że kobieta ma wiele innych atutów w łóżku, które sprawiają, że mężczyzna szaleje na jej punkcie.

Rutyna zabija namiętność

Habituacja, to paskudztwo często odpowiedzialne za nudę, jaka wkrada się do sypialni kochanków. Neurolodzy określają to jako słabnącą odpowiedź układu nerwowego na ten sam bodziec przy wielokrotnym jego powtarzaniu. Takie stępienie wrażliwości dotyka nawet najgorętszych niegdyś kochanków, o ile nie zadbają o pielęgnowanie erotycznych więzi. Błędem jest twierdzenie, że wypracowane „metody” będą sprawdzać się zawsze tak samo, a łóżkowe „sztuczki” raz opracowane, będą tak samo cieszyć przez długie lata. To pułapka, która sprawia, że po czasie łóżko kipiące namiętnością staje się lodówką przechowującą Jego, który znów „miał taki ciężki dzień w pracy” i Ją, którą znów „ma migrenę”.

Czym skorupka za młodu...

Czasem powody kobiecej impotencji bywają poważniejsze, a bariery z tego wynikające o wiele trudniej przełamać. Swoje podstawy często mają w dzieciństwie czy młodości. Jest to kwestia wychowania, wpajanych zasad, traktowania tematu seksu jako tabu. Przyczyną oziębłości pierwotnej mogą być także pierwsze kontakty fizyczne z mężczyzną, będące na tyle przykre, czy też bolesne, że powodują niechęć do podjęcia kolejnych prób, nawet z innym partnerem. Mogą to być również traumatyczne przeżycia wynikające z molestowania seksualnego lub gwałtu. Czasem trudno określić powody oziębłości kobiety i wydaje się, że po prostu „taki jej urok”. Często zdarza się, że nie odmawia ona partnerowi cielesnych uciech, co nie zmienia faktu, że przeżywa w łóżku skrywane katusze, pogłębiające jedynie niechęć do seksu.

Nieosiągalny orgazm

Z przeprowadzonych badań wynika, że około 10% Polek nie przeżywa orgazmu, a to ponoć sukces, bo np. w latach 60. co druga kobieta go nie przeżywała. Zmiana ta zapewne jest konsekwencją świadomości seksualnej i zmiany obyczajów we współczesnym społeczeństwie. Czemu jednak wciąż część kobiet nie osiąga tego, co winno być zwieńczeniem udanego zbliżenia? Może to być zmęczenie, stres, strach przed ciążą, negatywne nastawienie do partnera. Mimo dużego zaangażowania kobiety i przyjemności, jaką generalnie czerpie z bliskości z partnerem, być może nie potrafi całkowicie zatracić się w tym, czego właśnie doświadcza i do końca kontroluje swoje doznania, obawiając się intensywności swojego orgazmu. Może również zbytnio poświęcać uwagę partnerowi, starając się ze wszech miar dogadzać mężczyźnie, zapominając o tym, że w partnerstwie nie chodzi wyłącznie o dawanie, ale również i o branie. Czasem to kwestia czasu, otwarcia się na własne potrzeby, nauczenia się własnego ciała, odnalezienia właściwych miejsc na jego erotycznej mapie. Na pocieszenie warto dodać, że jedna trzecia kobiet twierdzi, iż współżycie bez osiąganego orgazmu może być również wielce satysfakcjonujące.

Nie ma zimnych kobiet, są tylko nieudolni mężczyźni

Również z taką opinią można się spotkać i to nie wypowiadaną przez kobiety, ale przede wszystkim przez mężczyzn. Być może w tym więc tkwi sedno sprawy? Może to kwestia dopasowania kochanków? Ktoś kiedyś powiedział, że kobieta jest jak harfa - tylko właściwy muzyk będzie wiedział, za które struny pociągać, żeby usłyszeć wspaniałą muzykę. Ileż to razy słyszeliśmy, że kobieta po wielu latach spędzonych u boku mężczyzny, z którym nie osiągała szczytów marzeń w łóżku, po zmianie partnera ze zdumieniem odkrywała, że dopiero teraz wie, co to prawdziwy seks, namiętność, partnerstwo kochanków, a to co było wcześniej przykrą powinnością, teraz stało się prawdziwą rozkoszą.

Kochanie, mów do mnie

Nie każdy lubi to samo, co jego partner. Czasem zgadzamy się na coś, wbrew naszym preferencjom - dla dobra związku, ku uciesze partnera. Jak długo można się „poświęcać"? Czy warto? Dokąd to może doprowadzić? Frustracje, zniechęcenie, aż w końcu unikanie zbliżeń fizycznych. Taki często jest scenariusz. A przecież może wystarczyłaby rozmowa? Może partner zwyczajnie nie wie, że istnieje jakiś problem? Rozmawiajmy. Dość, że dzięki temu lepiej się poznajemy, to jeszcze nas to do siebie zbliża, a nasze życie erotyczne ma spore szanse trwać wiele lat, nie mając nic wspólnego z przykrym obowiązkiem. Otwórzmy się przed sobą, bądźmy szczere, ale i otwarte na potrzeby partnera. Nie pozwólmy, aby dzieliły nas tajemnice, bo to nas unieszczęśliwia i popycha do szukania szczęścia tam, gdzie tego byśmy sobie nie życzyły.


separ