Dzisiaj jest piątek, 09.12.22, imieniny: Delfina, Leokadii

Wiedzieć więcej

Suczka Zoe robi furorę w internecie!

Autor: Ewa Inn, data dodania: 20-04-2013 Suczka Zoe robi furorę w internecie!

Gdyby przyznawano Oskary w kategorii zwierzęcej, ten film miałaby spore szanse na zgarnięcie statuetki. Poznajmy trzy twórczynie kilkuminutowego filmu, który do dziś obejrzało ponad pół miliona internautów.


Zoe 

Czteroletnia suczka rasy border collie, charakteryzującej się czujnością, aktywnością, inteligencją. Psy te nie znoszą bezczynności, wykazują ogromną chęć i potrzebę ruchu oraz pracy, predysponują do uprawiania sportów kynologicznych, doskonałe jako psy pasterskie, zaganiające, lawinowe, tropiące lub terapeuci osób chorych. 

Patrycja – właścicielka Zoe 

Patrycja Kowalczyk ma 23 lata i mieszka w Zabrzu. Ukończyła studia na kierunku finanse i rachunkowość. Od zawsze chciała mieć psa. Po zdaniu matury w 2009 roku mogła sobie pozwolić na wzięcie do domu czworonożnego przyjaciela. Przerabiała takie pomysły jak yorkshire terrier, samoyed, owczarek australijski, aż w końcu decyzja zapadła - border collie! 

Alicja – realizatorka filmu 

Alicja Zmysłowska ma 17 lat, jest z Rudy Śląskiej, uczy się w IV Liceum Ogólnokształcącym w Katowicach. Psy były jej pasją od dzieciństwa, jednak wymarzonego golden retrievera - Kiarę, dostała dopiero w maju 2006 roku. Około1,5 roku później dostała pierwszą lustrzankę, wcześniej fotografowała kompaktowym aparatem. Tak zaczęła się jej przygoda z fotografią. Jest samoukiem, nie uczęszczała na żadne kursy fotograficzne. Swoją drugą lustrzankę kupiła w czerwcu 2012 roku, specjalnie z opcją filmowania, aby rozszerzyć swoją działalność o videografię. Fotografia i tworzenie filmów są jej pasją, jednak od pewnego czasu wykonuje też sesje dla chętnych właścicieli i ich zwierząt, głownie psów. 

 

 

Jak się poznałyście? Najpierw była Wasza znajomość a potem dopiero wspólna pasja, czy odwrotnie - najpierw „psia pasja”, dzięki której trafiłyście na siebie? 

Patrycja: Poznałyśmy się tak naprawdę przez internet. Przez forum border collie umawialiśmy się na „borderowe” spacery, Ala często pojawiała się z Kiarą i z aparatem, a ja z Zoe. 

Alicja: Nie jestem pewna czy pierwszym spotkaniem nie było Seminarium Dog Frisbee w Gliwicach, na którym robiłam zdjęcia? No i wspólne spacery umawiane już później przez wymienione forum, na których większość czasu spędzałam robiąc zdjęcia, no i Zoe nie przypadkiem w kadry wpadała mi bardzo często! 

Ponad pół miliona ludzi z całego świata obejrzało w internecie Wasz film. Spodziewałyście się takiego sukcesu? 

Patrycja: Absolutnie nie, tak naprawdę jest dużo podobnych filmików w sieci, mnóstwo borderów robi sztuczki, co prawda repertuar Zoe robi wrażenie, ale jednak nie spodziewałyśmy się aż takiego sukcesu. 

Alicja: Naprawdę nie spodziewałyśmy się, że ten filmik stanie się aż tak popularny! Szczerze mówiąc, kiedy wrzucałam go na YouTube uważałam, że wyszedł średnio, że mogłam zrobić go lepiej i bałam się, że się nie spodoba. 

Pod filmem można przeczytać kilkaset komentarzy – zachwyt, podziw, uznanie, gratulacje, prośby o porady. Czy spotkałyście się jednak również z krytyką? 

Alicja: Tak, głównie krytyka wychodziła ze strony osób, które nie mają żadnego pojęcia o psach. Zostałyśmy posądzone o znęcanie się nad psem, niszczenie mu życia... 

Patrycja: Naturalnie, krytyka była, jest i będzie zawsze. Większość krytycznych uwag dotyczy tego, że pies na pewno był bity, zmuszany, że jest traktowany jak robot. Nic podobnego, tego typu uwagi biorą się raczej z niewiedzy. Kierujemy się żelaznymi zasadami - szkolenie ma być dla psa przyjemnością, w czasie którego musimy dużo nagradzać, zwracać uwagę na komfort psa, nie możemy obarczać go zbyt trudnymi zadaniami jeśli widzimy, że nie jest jeszcze w stanie podołać, wszystko przy tym robimy na wesoło, pozytywnie i bez przymusu. Jednak podkreślam, że nie mam absolutnie pretensji do ludzi, przecież nie każdy musi wiedzieć, jak szkoli się psy, po co to się robi, jak wyglądają efekty, ile to trwa czasu. Mam nadzieję, że właśnie ten artykuł naświetli ludziom sprawę szkolenia psów. 

Czy ten przebój internetowy wpłynął jakoś na Wasze życie? Więcej znajomych? Jakieś propozycje współpracy? 

Alicja: Miałam parę chętnych na zrobienie podobnego filmiku na zamówienie. Jednak Patrycja powinna się tu pochwalić, jak napiął się jej grafik. Przybyło też sporo fanów na moim fanpage na Facebooku czy subskrypcji na kanale Patrycji na YouTube. 

Patrycja: Nowe znajomości na pewno tak, propozycje jakiejś konkretnej współpracy niekoniecznie, aczkolwiek zostałam zaproszona na kilka seminariów szkoleniowych do Polski i za granicą. 

Udział w seminariach to dobry początek. Oczywiście przyjęłaś te zaproszenia? 

Patrycja: Te seminaria może niekoniecznie mają związek tylko i wyłącznie z naszym filmikiem, owszem mam też zaplanowane seminaria sztuczkowe, jednak poza tym od kilku lat zajmuję się obedience czyli sportowym posłuszeństwem. Większość seminariów jest łączona czyli obedience + sztuczki. Pierwsze już się odbyły - w Mysłowicach, w Krakowie oraz Poznaniu, kolejne zaplanowane są na Olsztyn, Zieloną Górę, ponownie Kraków, Częstochowę oraz Lublin. 

Patrycjo, gdy Zoe trafiła do Twojego domu, jeszcze jako szczeniak, miałaś już konkretne plany co do jej tresury? 

Patrycja: Na początku nie miałam sprecyzowanego planu na Zoe, miała być po prostu moim przyjacielem, z którym oglądałabym telewizję, chodziła na spacery, jeździła na wycieczki. Niestety Zoe w wieku pół roku musiała przejść operację. W czasie rekonwalescencji, aby suczka nie zwariowała z nudów, uznałam, że muszę ją jakoś zmęczyć psychicznie, skoro nie mogę fizycznie i zaczęłam ją uczyć sztuczek. Najpierw bardzo prostych, później coraz trudniejszych i bardziej wymyślnych. I tak zaczęła się nasza przygoda z pracą i szkoleniem. 

Czy Zoe ma na swoim koncie już jakieś sukcesy – udział w zawodach, konkursach, pokazach? Jakieś trofea stoją na honorowej półce w Twoim pokoju? 

Patrycja: Ma i to całkiem sporo. Tak jak wspomniałam, najintensywniej trenujemy obedience, Zoe jest Mistrzem Polski Obedience w kl.1 oraz w kl.2, zazwyczaj wygrywała w swojej klasie na zawodach. Trenowałyśmy również frisbee - bez większych sukcesów. Brałyśmy również udział w różnych charytatywnych pokazach na piknikach czy festynach. Oczywiście Zoe jest moim osobistym mistrzem świata sztuczek. W Polsce nie ma jeszcze zawodów o takiej tematyce, ale prawdopodobnie w tym roku to się zmieni i będzie można spróbować swoich i psiaka sił w tej "dyscyplinie". 

Chyba większość z nas pamięta uroczy film „Babe – świnka z klasą”. Jedną z ról zwierzęcych odegrał wspaniale border collie. Tę rasę można oglądać w wielu produkcjach. Czy nie kusi Cię, żeby wspólnie z Zoe spróbować sił w filmie? Albo przynajmniej w reklamie? 

Patrycja: Tak naprawdę niespecjalnie orientuję się w tym jak to działa, co trzeba zrobić, żeby pies zagrał w filmie, gdzie się zgłosić, kogo zapytać. Poza tym Zoe jest dość... specyficznej urody, dla koneserów, że tak powiem. Spotykałam się z komentarzami. że pewnie ma porażenie mózgowe albo jest zmutowanym husky. I oczywiście odwieczny problem – „co jej się stało z oczkiem?!”. Oświadczam, że absolutnie nic, ma jedno oko niebiesko-brązowe, taka się urodziła i zapewniam, że świetnie na nie widzi. 

To czego nauczyłaś Zoe, jest godne podziwu. A przecież jesteś amatorką. Jak więc udało Ci się tak wytresować psa? Robiłaś to intuicyjnie czy jednak korzystałaś z jakichś pomocy, z podręczników, z porad specjalistów? 

Patrycja: Nigdy nie byłam na żadnym szkoleniu, na początku korzystałam z informacji z sieci, z for internetowych, troszkę z książek. Później wszystko zaczęło „samo” przychodzić, troszkę intuicyjnie, dużo nauczyłam się na błędach, dużo podpowiadali mi znajomi, którzy „siedzieli” w tym dłużej niż ja. 

Gdy oglądałam popisy Zoe, najtrudniejszym wydało mi się udawanie przez nią martwej. Leżała spokojnie, a gdy wsunęłaś pod nią dłonie i zaczęłaś ją podnosić, ta nadal grała świetnie swoją rolę, przelewając Ci się przez ręce. Jak przekonać psa do całkowitej bezwładności? Jakich użyłaś metod, żeby Zoe zachowywała się, jakby życie z niej uszło? 

Patrycja: Wbrew pozorom to bardzo prosta sztuczka. W szkoleniu psów (oczywiście tym, który nazywamy pozytywnym) wszystko rozkładamy na malutkie cząstki tak, aby pies nigdy nie miał okazji popełnić błędu, tak, aby uważał, że jest wciąż i wciąż nagradzany za jakąś drobnostkę. Rozkładanie danej sztuczki czy zachowania na etapy pomaga nam też w tym, że w każdej chwili możemy się cofnąć krok do tylu i bez problemu coś poprawić, jeśli nam nie wychodzi. Tak więc zaczęłam od nauczenia Zoe samego leżenia na boku - tutaj oczywiście nagroda, jeśli tylko się położyła. Następnie zaczęłam ją dotykać w łapki, w plecy, w brzuch -jeśli się nie ruszała, również nagrody. Kolejny etap to bardzo delikatne wkładanie dłoni pod psa, na początku dosłownie dwa palce - za nieruszanie się sowicie nagradzam. Później wkładam rękę coraz dalej i dalej pod psa (wciąż nagradzam za każde coraz dalsze wsunięcie ręki), gdy już mam włożoną całą rękę i mój pies grzecznie leży, zaczynam go podnosić i tutaj również malutkie kroczki, dosłownie po centymetrze. Zaznaczam, że nauka takiej sztuczki trwa co najmniej tydzień, sesja szkoleniowa powinna trwać nie dłużej niż 5minut! 

Jaki system wynagrodzeń sprawdza się w wypadku Zoe? Smakołyki? Pochwała? Głaskanie? 

Patrycja: Zoe jest nagradzana smakołykami lub zabawką zależnie od tego, na jakim jesteśmy etapie nauki oraz czego się uczymy. Pochwala czy głaskanie to tzw. nagroda socjalna, na pewno nie może być stosowana przy nauce, najwyżej przy już nauczonej sztuczce, ale tutaj też naprzemiennie - czasem pochwala a czasem smakołyk lub piłeczka. 

Wiem, że jesteś na etapie poszukiwań pracy. Twoje wykształcenie nie ma nic wspólnego z Twoją pasją. Czy nie kusi Cię, żeby spróbować swoich sił w zawodzie związanym z psami? Behawiorysta? Treser? To ponoć całkiem intratny zawód, a Ty masz wielki dar, co widać po wyczynach Zoe, mogłabyś więc połączyć przyjemne z pożytecznym. 

Patrycja: Bardzo chciałabym spróbował swoich sił w szkoleniu tzn. założyć własną szkołę, taką z prawdziwego zdarzenia. Niestety największym problemem jest teren - idealnie by było, gdyby był równy, ogrodzony, dość duży. Mieszkam na Śląsku, tu naprawdę bardzo trudno o takie miejsce, nie mam jakichś dużych wymagań, ale mimo wszystko nikt nie chce mi nic wynająć. 

Alicjo, natomiast przed Tobą dopiero matura. Co po niej? Jakieś plany związane z fotografią? Filmem? Może filmówka? Czy jednak chcesz wybrać inną drogę zawodową? 

Alicja: Zastanawiałam się właśnie nad pójściem na filmówkę. Fotografia czy montaż filmowy to coś, co chciałabym robić w przyszłości. Nie potrafię sobie wyobrazić siebie w innym zawodzie. Jednak chętnych na kierunki z tym związane nie brakuje, tak więc nie wiem co to będzie, jeśli się nie dostanę! 

Jako ulubione „obiekty” fotografowania wskazujesz psy. Czy to jest wdzięczny temat do uwieczniania na fotografiach? Jak Ci się z nimi pracuje w czasie sesji? Sprawiają problemy? 

Alicja: Wszystko zależy od psa, bo każdy jest inny, więc każda sesja wygląda całkowicie inaczej. Z każdym zwierzakiem trzeba się zapoznać i do niego dostosować. Najtrudniejsze do fotografowania są bezdomne psiaki ze schronisk, które często fotografuję - niestety w większości przypadków nie reagują nawet na własne imię, co dopiero na jakiekolwiek komendy, nie chcą żadnych przysmaków. Potrzeba wtedy dużo więcej czasu na taką sesję - oswojenie psa z nową sytuacją, z obiektywem. 

Czy praca z psiakami bywa niebezpieczna? 

Alicja: Tak, czasem bywa niebezpiecznie. Fotografowanie, czy też kręcenie Zoe od dołu, podczas skoków do frisbee kilkakrotnie skończyło się moim podbitym okiem - spadała mi prosto na twarz, jedynie byłam w stanie, od razu po zrobieniu zdjęcia, odsunąć na bok aparat. Podczas jednej z sesji, którą robiłam w zeszłe lato, wchodziłam z aparatem do rzeki po pas, aby sfotografować psy skaczące do wody. Chociaż najgorzej było, gdy zmieniałam obiektyw w trakcie fotografowania psów pasterskich przy pracy, a w tej samej chwili biegło prosto na mnie (i na aparat!) stado owiec... Jednak warto czasem poświęcić się trochę dla sztuki! 

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę, aby Wasze pasje zawsze sprawiały Wam dużo radości, stając się jednocześnie sposobem na Wasze życie. 

 


separ