Dzisiaj jest niedziela, 14.08.22, imieniny: Alfreda, Atanazji

Smaczne pisanie

Zapach pieczonego chleba w naszej kuchni

Autor: Ewa Inn, data dodania: 21-10-2009 Zapach pieczonego chleba w naszej kuchni

Zawsze wydawało mi się, że chleb własnoręcznie upieczony przekracza moje możliwości. Skazana więc byłam na pieczywo kupne, starając się zapominać o ulepszaczach, jakie spożywam wraz z każdą kromką chleba. Aż w końcu powiedziałam stop spulchniaczom, przyśpieszaczom i odpleśniaczom.


Od dawna marzył mi się zapach pieczywa wydobywający się z mojego piekarnika i możliwość podzielenia się z najbliższymi chlebem, którego skład znam i wiem, że jest wolny od chemicznych polepszaczy. Chlebem tak bardzo innym od tych sklepowych, nadmuchanych spulchniaczami, naszpikowanych dodatkami o nazwach E 471, E 300 czy też  E 330. Przeczytałam niedawno, że statystyczny Polak spożywa około 120 kilogramów pieczywa rocznie. Aż boję się pomyśleć, jaki wpływ na nasze zdrowie mają te E-świństwa, których ilość w takim razie w ciągu roku uzbiera się również imponująca! 

Dość z chlebopodobnymi! 

Długo krążyłam wokół pomysłu pieczenia własnego chleba, ale zniechęcał mnie brak dostępu do składników, dzięki którym można uzyskać prawdziwy, staropolski, wartościowy chleb.

Te składniki to choćby mąka inna niż pszenna (a tylko taka jest w moich osiedlowych sklepikach), a co najważniejsze naturalny zakwas, który powinno się najpierw wyhodować. Tak więc lenistwo długo zwyciężało, aż znalazłam przepis – kompromis, czyli ciasto na drożdżach. Spróbowałam raz, spróbowałam drugi i zawsze wyciągałam z piekarnika wyrośnięty, pachnący, smaczny chleb. Mój własny! Podzielę się więc z Wami przepisem i jeśli któraś z Was jeszcze nie rozpoczęła przygody z pieczeniem chleba, to gorąco polecam. 

Składniki: 1 litr ciepłej wody, 8 łyżek płatków owsianych, 1 kg mąki pszennej, 1 łyżeczka soli, 1 łyżeczka cukru, 5 dkg drożdży,

Wodę wlewam do miski, wsypuję płatki owsiane, dodaję sól i cukier, na to kruszę drożdże. Gdy płatki wypłyną na wierzch, dosypuję mąkę i wyrabiam ciasto, nie przejmując się tym, że jest dość rzadkie. Wykładam je do 2 wąskich wysmarowanych i posypanych bułką tartą foremek, obsypując wierzch (wcześniej posmarowany białkiem) ziołami lub nasionami. Może to być sól czosnkowa, oregano, siemię lniane, słonecznik itd. Lokuję formy w piekarniku nagrzanym do temperatury 170 stopni i piekę mniej więcej godzinę.

Chleb jest banalnie prosty w wykonaniu a przy tym tak smaczny, że nie zdąży w moim domu sczerstwieć i to jest chyba najlepsza rekomendacja.


separ