Dzisiaj jest piątek, 09.12.22, imieniny: Delfina, Leokadii

Wiedzieć więcej

Rzecz o pewnym Walentym i święcie jego

Autor: Ewa Inn, data dodania: 14-02-2012 Rzecz o pewnym Walentym i święcie jego

Czy kochamy czy nie, czy szukamy czy nie, czy wierzymy czy nie – może warto, chociaż dziś, pomyśleć o Świętym Walentym, który poświęcił życie w obronie miłości - miłości nie mającej nic wspólnego z walentynkowymi gadżetami i komercyjnym chłamem. Nawet jeśli to tylko legenda.


Walenty

W 175 roku, w miasteczku Terni, sto kilometrów od Rzymu, urodził się Walenty. Jego dorosłe życie przepełnione było heroiczną służbą chrześcijańskiej wspólnocie, dzięki czemu przetrwał w ludzkiej pamięci jako szlachetny duszpasterz o niezłomnych zasadach, będący jednocześnie obrońcą miłości.

Życiorys Świętego Walentego nie jest dokładnie znany, przepełniony jest domysłami i legendami. Sprawując posługę biskupią w rodzinnym Terni, opiekował się męczennikami, którzy nie chcieli wyrzec się chrześcijaństwa. Według niektórych przekazów on sam również stał się męczennikiem, torturowanym i ściętym właśnie z powodu wierności wobec Boga.

Miłość według Świętego Walentego

Ze świętym biskupem wiąże się jednak legenda, która przedstawia inny powód jego śmierci. To właśnie dzięki niej otrzymał on miano patrona wszystkich zakochanych. Wspomina się go jako orędownika małżeńskiej miłości.

Rzekomo miał w zwyczaju ofiarować kwiaty ze swojego ogrodu młodym, odwiedzającym go ludziom, co miało przynosić im szczęście w małżeństwie. Wychodząc naprzeciw potrzebom młodych zakochanych, biskup wybrał jeden dzień w roku, w którym błogosławił zbiorowo małżeński sakrament. Na tym jednak jego troska o związek małżeński nie skończyła się.

Cesarz, który obejmował w tym czasie panowanie, zabronił młodym mężczyznom zawierać związki małżeńskie, uznając, że najlepszym wojownikiem jest legionista nie posiadający rodziny. Zakaz ten nie zraził Świętego Walentego, który nie wahał się pobłogosławić małżeństwa pogańskiego legionisty z chrześcijanką. Potem jeszcze wielokrotnie łamał ten zakaz, nawołując jednocześnie, aby mężczyźni kochający swoje małżonki, wybierali dom, zamiast wojaczki. Taką postawę przepłacił życiem, oddając je ponoć 14 lutego 269r.

Ku czci

W 1630 roku mieszkańcy miasta Terni wznieśli świątynię ku czci Świętego Walentego, będącego również patronem tego miasta. Okazałą bazylikę wybudowano w miejscu złożenia szczątków biskupa. W czasie ekshumacji prochów odnaleziono mieszczącą się pod głównym ołtarzem marmurową arkę, a w niej małą ołowianą skrzynkę ze szczątkami Świętego. Dziś jego relikwie przechowywane są w srebrnej urnie pod ołtarzem bazyliki.

Na pamiątkę tych wydarzenia corocznie w bazylice Św. Walentego w Terni obchodzone jest tak zwane święta obietnicy miłości. W dniu 14 lutego każdego roku przy grobie świętego biskupa gromadzą się narzeczeni, którzy przybywają licznie nie tylko z Włoch, w celu uroczystej wymiany obietnicy miłości. W ceremonii tej odnawiają obietnicę kontynuowania wspólnego życia we wzajemnej miłości również jubilaci świętujący 25-lecie lub 50-lecie małżeństwa. Terni, jest jedynym miejscem na świecie, gdzie 14 lutego jest dniem wolnym od pracy.

Dzień Świętego Walentego ma swoje początki w Europie południowej i zachodniej. Wraz z kolonistami angielskimi trafił również do Ameryki. Po latach, zataczając krąg, powrócił do Europy, zadomawiając się w pozostałej części Europy.

Chociaż zwyczaj ten najlepiej przyjął się w krajach anglosaskich, to i u nas został przyjęty, skutecznie konkurując ze słowiańską Nocą Kupały. Święty Walenty, zanim stał się w Polsce patronem zakochanych, przez stulecia był przede wszystkim patronem ludzi cierpiących na epilepsję i choroby nerwowe. Dziś jednak przede wszystkim kojarzy się z Dniem Zakochanych.

Za czy przeciw?

Święto to ma nie tylko zwolenników, ale i przeciwników. W ciągu kilkunastu lat zagościło na dobre w naszej świadomości, zdobywając nie tylko nasze serca, ale i rynek konsumencki. Przez jednych traktowane jako świetna okazja do wyrażenia swoich uczuć, przez innych jako kolejny, importowany zwyczaj, który wypiera polską tradycję, przy tym wielce skomercjalizowany i niemający wiele wspólnego z jego pierwotnym przesłaniem.

Ile ludzi, tyle opinii. Jedni więc dzisiaj będą w kinie objadać się popcornem, oglądając romantyczną komedię, lub skupią się na rozsyłaniu zalotnych sms-ów i e-kartek z serduszkami wszystkim przyszłym, przeszłym i obecnym ukochanym. Inni, bez demonstracji i walentynkowego szaleństwa, będą po prostu kochać, tak samo jak w pozostałe dni roku, lub ronić łzy z powodu braku miłości.

Czy kochamy czy nie, czy szukamy czy nie, czy wierzymy czy nie – może warto, chociaż dziś, pomyśleć o Świętym Walentym, który poświęcił życie w obronie miłości - miłości nie mającej nic wspólnego z walentynkowymi gadżetami i komercyjnym chłamem. Nawet jeśli to tylko legenda.


separ