Dzisiaj jest niedziela, 14.08.22, imieniny: Alfreda, Atanazji

Z pazurem

Towarzyszka Podróży Prezesa, czyli przez rozporek do biznesu

Autor: Ewa Inn, data dodania: 02-04-2011 Towarzyszka Podróży Prezesa, czyli przez rozporek do biznesu

Trafiłam dziś na ogłoszenie o pracę w znanym serwisie ogłoszeniowym. Trudno mi nawet określić co czułam, gdy skończyłam je czytać. To była mieszanka zaciekawienia, rozbawienia, konsternacji, zażenowania a może i sprzeciwu.


„Towarzyszka Podróży Prezesa”

Tak pracodawca, przedstawiający się jako „Renomowana i stabilna spółka”, tytułuje ogłoszenie o pracę,  przeprowadzając nabór na stanowisko „Sekretarka” w branży „Administracja biurowa” . Co można przeczytać w ogłoszeniu?

„35-letni prezes stabilnej, renomowanej spółki poszukuje Partnerki do bardzo częstego podróżowania w celach biznesowych (i nie tylko) - reprezentacyjnej, w pełni dyspozycyjnej (mogącej uczyć się w trybie zaocznym), kulturalnej dziewczyny, zainteresowanej aktywnym i ciekawym trybem życia, umożliwiającym rozwój zawodowy. Kandydatki zainteresowane podjęciem współpracy proszone są o przesłanie AKTUALNYCH ZDJĘĆ SYLWETKI wraz z numerem telefonu komórkowego na adres...”.

Adres e-mail bynajmniej nie jest firmowy, tak więc prezes „Renomowanej i stabilnej spółki” konsekwentnie pozostaje anonimowy. Z nazwy użytkownika adresu, po przetłumaczeniu z angielskiego, można jedynie dowiedzieć się, że to „poważny pracodawca”, co zapewne rozwiewa wątpliwości wszystkich tych, którzy wcześniej nie brali na poważnie tej oferty.

Do „Towarzyszki Podróży Prezesa” należeć by miały „wspólne podróże po całym Świecie, uczestnictwo w spotkaniach biznesowych, pomoc w organizacji konferencji i imprez firmowych”. A jakie wymagane są kwalifikacje na to odpowiedzialne stanowisko? „Bardzo wysoki poziom reprezentacyjności, gotowość i chęć do bardzo częstych podróży, pełna dyspozycyjność”. Iiiiii...? I co jeszcze?! Jakby nie było, chodzi tu przecież o reprezentowanie „Renomowanej i stabilnej spółki”. Prezes takowej powinien oczekiwać od swojej sekretarki czegoś więcej niż „gotowość i chęć”. Powinien czy nie? Okazuje się, że nie. Prezes z „serious employer” w adresie e-mail pragnie jedynie, aby jego sekretarka była na każde jego gwizdnięcie i aby jej sylwetka oko ludzkie cieszyła. Ot, cała naga prawda!

Czy o Prezesa rozporek tu idzie czy o kontrahentów rozporki?

Tu mam dylemat. Być może Prezes, wypuszczając się w delegacje służbowe w Świat daleki, cierpi samotność wielką z dala od domu, ukochanych kapci i Helmuta - wiernego psa rasy Golden Retrievery? I kiedy tak kolejny raz, po suto zakrapianych rozmowach handlowych z kluczowymi klientami, wrócił do pustego pokoju hotelowego, złożył swoją 35-letnią głowę zamroczoną litrem tego paskudztwa z gwiazdkami, którego tak nie cierpi, to pomyślał, że już nie chce więcej spać samotnie w zimnym, obcym łóżku, na poduszce, która pachnie płynem do płukania tkanin a nie kobiecymi włosami. I zasiadł do laptopa, zalogował się na wyżej wspomnianym serwisie ogłoszeniowym i zarzucił sieć na „Towarzyszkę Podróży Prezesa”. Przez chwilę jeszcze pomyślał o żonie, a do jego pijanej mózgownicy zapukał nieśmiało wyrzut sumienia, ale szybko przypomniał sobie zapewnienia bardziej doświadczonych kolegów, że „w delegacji to nie zdrada”, uspokoiwszy tym swoje sumienie.

Jednak może wcale nie o sobie Prezes myślał, lecz o kontrahentach swoich? Tak sobie może wykombinował, że ugra u nich więcej, gdy u jego boku będzie stała/siedziała/wisiała ponętna dziewczyna? Nie musi być kształcona, ani znać języków obcych, ani pisać bezwzrokowo, ani znajomości pakietu MS Office posiadać, nawet parzyć kawy nie musi umieć. Ona ma za zadanie jedynie „towarzyszyć”, bo cwany Prezes dobrze wie, że podstępna chuć kryje się nawet w lędźwiach poważnych biznesmenów i jeśli nie można przekonać ich logicznymi argumentami, to trzeba to uczynić za pomocą... rozporka. Biznes to biznes – wszystkie chwyty dozwolone, nawet te poniżej pasa. Już nasi pradziadkowie wiedzieli, że gdzie diabeł nie może, tam babę wyśle.

Casting na „świeże mięso”

Może powinnam wsadzić sobie w buty moje złośliwości, bo Prezes to uczciwy facet? Może jego intencje są czyste, mimo że nie chce zdradzić, jaką reprezentuje firmę? Chciałabym wierzyć, że dla pracodawców płci męskiej kobieta nie jest tylko ciałem, którym można zaszpanować przed klientem lub które może dać uciechę w podróży służbowej. W wypadku wyżej rzeczonego Prezesa nie potrafię jednak oprzeć się wrażeniu, że chodzi tu wyłącznie, że się tak wyrażę kolokwialnie, o wyrwanie laski. A fragment ogłoszenia: „Kandydatki zainteresowane podjęciem współpracy proszone są o przesłanie AKTUALNYCH ZDJĘĆ SYLWETKI” przypomina raczej anons w portalu randkowym, niż poważną ofertę pracy i nie znaczy nic innego jak - pokaż mi jaką jesteś dupą, a powiem Ci czy zostaniesz moją „towarzyszką”. Może dziewoja będzie miała w zakresie obowiązków tylko rozdawanie wizytówek i wystawianie wybielonych zębów w nieszczerym uśmiechu, może zatańczyć będzie musiała z „urabianą klientelą”, a może będzie musiała przymknąć oko na widok tłustego łapska na jej jędrnym udzie, a może jeszcze... Może! Może! Jedynie Prezes raczy wiedzieć, co kryje się pod stwierdzeniem „Towarzyszka Podróży Prezesa”.

Jaki rynek pracy, tacy prezesi. Grunt żeby PKB nam w kraju rósł!


separ