Dzisiaj jest niedziela, 14.08.22, imieniny: Alfreda, Atanazji

Z pazurem

Fundacja 10 kwietnia - podział sierot na lepsze i gorsze?

Autor: Ewa Inn, data dodania: 22-04-2010 Fundacja 10 kwietnia - podział sierot na lepsze i gorsze?

Tragedia smoleńska bez wątpienia wstrząsnęła Polakami. Mało kto nie uronił łzy na wieść o śmierci tylu istnień. Czujemy również żal, gdy zdajemy sobie sprawę, ile rodzin straciło swoich najbliższych, ile dzieci pozostało osieroconych. Jednak to nie są jedyne sieroty w kraju.


Życie to nie bajka 

Państwo deklaruje długofalową pomoc rodzinom ofiar smoleńskich – pokrycie wszelkich kosztów pochówku, zapomoga w wysokości 40 tys. zł dla każdej rodziny, renty specjalne, stypendia. Żadne pieniądze nie zastąpią najbliższej osoby, ale pomogą przetrwać rodzinom i żyć godnie. Tak powinno być w wypadku każdej śmierci, ale nie jest, bo życie to nie bajka. Dziennie umiera tragicznie wiele osób. Dziennie wiele dzieci w jednej chwili traci rodziców. Dziennie nieoczekiwanie jakaś wdowa pozostaje bez środków do życia. Czy ktoś wspiera tych szarych, anonimowych ludzi, którym los zadaje tak okrutny cios? Czy urzędnicy głowią się jak ich wesprzeć finansowo? Czy próbuje się naginać prawo bankowe i spadkowe, aby umożliwić im dostęp do środków na koncie po zmarłym współmałżonku? Czy ktoś martwi się, jak zostaną spłacone ich kredyty? Czy tworzy się specjalne fundusze? Fundacje? Czy obejmuje się opieką psychologiczną? 

Nie boli mnie to, że znajdują się osoby i instytucje, które wychodzą z piękną inicjatywą pomocy ludziom poszkodowanym. Boli mnie to, że współczuje się bliźnim wybiórczo. I chyba nie będę daleka od prawdy, gdy napiszę, że współczuje się tym mocniej i głośniej, im więcej w mediach o tragedii i im bardziej znane nazwiska pojawiają się na liście ofiar.  

A ja pozwolę sobie na retoryczne pytania. Czym różnią się łzy osieroconego dziecka posła, który zginął w katastrofie lotniczej, od osieroconego dziecka kierowcy samochodu dostawczego, który rozwożąc towar zginął w makabrycznym wypadku samochodowym? Czym różni się trauma ojca, który musi zidentyfikować zmasakrowane ciało funkcjonariusza BOR-u, od ojca identyfikującego zwęglone zwłoki syna, który zginął w katastrofie górniczej?

Takich pytań można zadawać nieskończenie wiele. Czy są potrzebne, żeby uzmysłowić, że każde ludzkie cierpienie zasługuje na taką sama uwagę, że każda rodzina w tragicznych momentach swojego życia zasługuje na wsparcie? 

Państwo solidarne nie istnieje 

Ocieramy łzy po wielkiej tragedii w Smoleńsku, uczestniczymy w licznych pogrzebach, a w międzyczasie najbardziej wpływowe osoby w państwie zastanawiają się, jak pomóc rodzinom ofiar. I pomagają. Są hojne i skuteczne. 

A ja zastanawiam się, co czują teraz wdowy po mężach, którzy nie mieli „zaszczytu” zginąć w tak medialnych okolicznościach. Co czują, gdy ledwo wiążą koniec z końcem, bo zabrakło męża, który utrzymywał rodzinę. Co odpowiadają swoim dzieciom, gdy te pytają, czemu tamtym dzieciom ktoś pomaga, a nimi nikt się nie interesuje? Lechowi Kaczyńskiemu marzyło się państwo solidarne, o czym po jego śmierci przypomniały media. Pewnie nie tak sobie zmarły prezydent wyobrażał tę solidarność. 

Jestem realistką i wiem, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie, nie ma sprawiedliwości w naszym kraju. Masz nazwisko i stanowisko – zawsze znajdą się tacy, którzy ochoczo, z różnych pobudek podadzą ci dłoń. Nie masz stanowiska i nazwiska – możesz zdechnąć choćby i za płotem.

Sierota sierocie nie równa? 

Przedsiębiorcy z najwyższych półek polskiego biznesu postanowili założyć „Fundację 10 kwietnia”. Celem Fundacji jest stworzenie funduszu stypendialnego na rzecz dzieci ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku. Dzięki temu wypłacane będą comiesięczne stypendia dla każdego dziecka, które straciło w katastrofie rodzica, do czasu ukończenia przez nie nauki lub 25 roku życia. Wysokość stypendium wstępnie ustalono na około 2 tysięcy złotych miesięcznie. 

„Jesteśmy przekonani, że jako działający w Polsce przedsiębiorcy powinniśmy podjąć wspólne działania na rzecz najciężej doświadczonych przez to smutne wydarzenie dzieci, które straciły w tym wypadku rodziców. Około 40 dzieci w różnym wieku znalazło się w tej bardzo trudnej sytuacji.” – to słowa prezesa T.P. S.A. „Naród po tej tragedii musi działać razem. My, przedsiębiorcy, chcemy pomóc finansowo. To nie ma żadnego związku z reklamą. Polskie firmy stać już na taki gest i nikt w takich kategoriach nie myśli. Dziś to nasz obowiązek.”stwierdza prezes innej spółki. Chęć zasilenia konta wyraziło już 18 firm, deklarując, że każda z nich przeleje po 200 tysięcy złotych. Następne firmy już rozważają przystąpienie do tej inicjatywy. 

Chciałoby się krzyknąć: pięknie! Ale zaraz potem nasuwa się pytanie: dlaczego akurat dzieci ofiar smoleńskich, dlaczego żadne przedsiębiorstwo nie wyszło wcześniej z taką inicjatywą? Nasz kraj przez ostatnie lata był świadkiem wielu mniejszych lub większych tragedii. Można było już wtedy pomóc tylu innym rodzinom, o wiele bardziej bezradnym, osamotnionym w swojej tragedii! Czy doprawdy musiał rozbić się rządowy samolot pełen VIP-ów, żeby rodzime spółki mogły stwierdzić „Polskie firmy stać już na taki gest. Dziś to nasz obowiązek”? Tak, oczywiście, że was stać i to wspaniałe, że pomoc rodzinom, których bliscy zginęli tragicznie, uważacie za swój obowiązek. 

Kogóż to mamy w tej osiemnastce? Asseco Poland, Auchan Polska, Bank Zachodni WBK, Canal+, Fiat Group, Grupa ITI/TVN/Onet, Impel, Kulczyk Holding, Netia, P4/Play, Pekao SA, Polska Grupa Energetyczna, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, Philip Morris, PKN Orlen, PKO Bank Polski, Powszechny Zakład Ubezpieczeń oraz Telekomunikacja Polska/Orange. No proszę! Znamy te firmy, prawda? Jesteśmy przecież ich klientami. Wszystkie ochoczo biorą od nas pieniądze. Nie tylko od posłów, senatorów, ale od każdego innego Polaka. Stuzłotówka w ręku ich klienta, bez względu na jego wykształcenie, nazwisko, pozycję społeczną ma zawsze taką samą wartość. Dzięki swoim klientom firmy mnożą swój majątek. Chęć podzielenia się tymi dobrami jest chwalebna. 

Mam tylko nadzieję, że ta dobroduszność nie ograniczy się do pomocy rodzinom osób znanych i uznanych. Muszę wierzyć w to, że to nie cyniczna, dobrze skalkulowana gra, a ludzki odruch i autentyczna chęć pomocy. Jeśli tak faktycznie jest, to polscy przedsiębiorcy dzięki „Fundacji 10 kwietnia” mogą stać się dobrymi aniołami wielu rodzin, które teraz w bezduszny sposób są pozostawione przez państwo polskie na pastwę losu. Jeśli fundatorzy i założyciele fundacji będą pamiętać o tym, że łzy wszystkich dzieci smakują tak samo, to „Fundacji 10 kwietnia” jedynie z nazwy będzie skupiała się wyłącznie wokół tragedii smoleńskiej. Bo przecież nie możemy być solidarni jedynie z wybraną grupą pokrzywdzonych rodaków. Anonimowych tragedii, o których często nie pisze się na pierwszych stronach gazet, jest wokół nas mnóstwo - wystarczy się rozejrzeć.

 


separ